“Chcemy przywrócić tożsamość Grodzieńszczyzny” – rozmowa z Piotrem Pawłem Cyplą

fot. archiwum własne

Grodzieńszczyzna to termin dziś zapomniany. Stowarzyszenie Rodów Grodzieńskich chce przywrócić tę nazwę w świadomości Polaków. – Jednym z naszych celów jest odtworzenie wielowiekowej historii rodów z tego terenu – tłumaczy wiceprezes SRG Piotr Paweł Cypla.

Jako Stowarzyszenie Rody Grodzieńskie działacie dopiero od miesiąca, ale grupa, choć nieformalnie, zawiązała się znacznie wcześniej?

Oficjalnie działamy od marca tego roku, ale praktycznie od 28 czerwca. Wtedy zostało zarejestrowane Stowarzyszenie. Początki naszej grupy nastąpiły wiele lat temu. Związane były choćby ze zjazdami rodu Ejsmontów i Tołłoczko, czy działalnością Leona Ejsmonta, Rafała Jurowskiego, Ludwika Olczyka czy moją. Wcześniej powstało forum i portal rodygrodzienskie.pl, które dziś funkcjonują jako portal SRG.

Jaki jest główny cel waszej działalności?

Status naszego stowarzyszenia wymienia aż 23 różnorakie cele swojej działalności. W najprostszym ujęciu można powiedzieć, że podstawowym zamysłem Stowarzyszenia Rodów Grodzieńskich jest przywrócenie do naszego słownika terminu „Grodzieńszczyzna”.

Co należy przez to rozumieć?

W zasadzie od czasu, kiedy określenie to istniało w codziennym użyciu, i nie wzbudzało żadnego zdziwienia i przemyśleń, czym w ogóle jest ta Grodzieńszczyzna. Nastąpiło wiele zmian i geograficznych, i politycznych. Od powiatu grodzieńskiego w województwie trockim za czasów I Rzeczpospolitej przechodzimy do województwa grodzieńskiego, powstałego w 1793 roku. W jego skład wchodziły trzy ziemie, które już kilka lat później stały się częścią Imperium Rosyjskiego.

Wówczas zostały włączone w obszar guberni grodzieńskiej. Tak nazwany obszar istniał do 1915 roku. Po klęsce Rosji w I wojnie światowej teren Grodzieńszczyzny staje się przedmiotem sporów pomiędzy Polakami, Litwinami, Białorusinami i Ukraińcami. Na mocy traktatu ryskiego z 1920 roku część dawnej guberni grodzieńskiej została włączona w obszar II Rzeczpospolitej.

Grodzieńszczyzna była więc wielokulturowa?

Zgadza się. Był to tygiel wielu narodów, wyznań, a przede wszystkim region ciągłych zmian i ustrojowych, i politycznych, których konsekwencją były zrywy niepodległościowe.
Kiedy pojęcie „Grodzieńszczyzna” przestało być używane?

Właśnie wraz z włączeniem tego terenu do odrodzonej po I wojnie światowej Polski, nastąpił przełom i pojęcie Grodzieńszczyzny niemal „znika” ze słowników. Jeśli już się pojawia, to tylko w odniesieniu do samego Grodna i najbliższych okolic. Później, po II wojnie światowej, zaczęto mówić o Kresach – lecz najczęściej mamy na myśli, nie Grodno, ale Wilno, Lwów czy Wołyń.

Czy w Polsce można odnaleźć akta metrykalne z terenu Grodna i okolic?

Bardzo dużo ksiąg parafialnych posiada Archiwum Archidiecezjalne w Białymstoku. Jednak granica dostępności materiału archiwalnego zamyka się ok. 1915–1916 roku. Nowsze metryki nie są udostępniane. Badania te wiążą się z kwestiami finansowymi – wypis aktu to koszt kilkudziesięciu złotych. Mnożąc to razy kilka aktów, wychodzi już spora suma.

Zapewne część z tych ksiąg znajduje się także bezpośrednio w białoruskich parafiach?

Akta metrykalne dostępne są także w poszczególnych parafiach. Co ciekawe, księża są bardziej przychylni do genealogów niż w Polsce. Najczęściej są to polscy kapłani bądź potomkowie Polaków, dlatego też łatwiej się można z nimi porozumieć.

 

To tylko 30% artykułu. Cały tekst dostępny jest w More Maiorum 8(55)/2017, który można bezpłatnie pobrać poniżej:

Alan Jakman

Pomysłodawca powstania periodyku More Maiorum. Od ponad 9 lat interesuje się genealogią. W tym czasie ustalił, że jego przodkowie byli niemieckimi kolonistami sprowadzonymi najprawdopodobniej do wyrębu lasów w połowie XVII w. w okolice Gór Orlickich. Publikuje artykuły dotyczące historii rodzinnego miasta w portalu bielsko.biala.pl.