Ostatnia Wielkanoc w roku 1944

fot. Beata Tolsdorf

„Był piękny, ciepły wiosenny dzień. Wielki Czwartek, 6 kwietnia 1944. Dla Polaków – ostatni Wielki Czwartek okupacji. Dla niektórych – ostatni czwartek w życiu”.

Tak mogłaby zaczynać się powieść z okresu okupacji… O każdym powszednim dniu życia, w każdym mieście okupowanej ojczyzny. Ale ta historia mówi o konkretnych ludziach, nieco zapomnianych bohaterach podziemia. Bohaterach jakich było wtedy wielu…

Grupa żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego pracowała nad produkcją granatów  w Wytwórni Materiałów Wybuchowych Wydziału Saperów Komendy Głównej Armii Krajowej – kryptonim „Kinga”, przy ulicy Solec 103, w podziemiach. Produkowano w niej ok. 300 kg materiałów dziennie. Prawdopodobnie w wyniku zdrady (tajemnicy nigdy nie wyjaśniono), około godz. 10 cały teren od Tamki do ul. Czerwonego Krzyża, został otoczony przez Niemców, którzy okrążyli budynek mieszczący Wytwórnię i obsadzili wyjścia ewakuacyjne prowadzące do ogrodu sióstr Szarytek.

Załoga „Kingi” podjęła nierówną, beznadziejna, ale bohaterska walkę. Nikt nie chciał trafić w ręce oprawców z Gestapo. Zginąć albo zwyciężyć… Do walki mieli granaty i jeden pistolet. Podobno mieli również cyjanek, ale żaden z nich nie chciał w ten sposób umierać. Woleli wylosować osobę, która w razie niepowodzenia zaprowadzi wszystkich na ostatni apel.

Pomoc z zewnątrz była dla otoczonych niemożliwa, mimo prób podjętych przez Eleonorę Herdegen ps. „Magda”, która parę minut przed akcją Niemców wyszła z „Kingi” po termometry do fabryki i zaalarmowała centralę.

Wreszcie policja podjęła ostateczne rozwiązanie. Postanowiono zalać wodą wytwórnię. Wezwana straż pożarna rozpoczęła zatapianie „Kingi”. W trakcie zalewania pomieszczeń podziemnych, załoga wytwórni zniszczyła dokumentacje i odebrała sobie życie. Zginęli Edward Blechowski ps. „Eddy”, Eugeniusz Dąbrowski ps. „Dąb”, Zdzisław Dziudzi ps. „Czekalewski”, Aleksander Załęski ps.„Kindzior”, Marianna Wiśniewska ps. „Marta”, Mieczysław Zawadzki ps. „Lotnik” i Stanisław Zygnierski ps. „Rom”. Aresztowano również czterech pracowników Wytwórni, których uwięziono na Pawiaku i po brutalnych przesłuchaniach wywieziono do obozu koncentracyjnego Stutthof.

Zwłoki pomordowanych Niemcy przewieźli do Zakładu Medycyny Sądowej przy ul. Oczki, skąd, przy pomocy pracowników zakładu, zostały wykradzione przez żołnierzy AK. Po akcji na Solcu, rodziny ofiar nie wiedziały, co dokładnie się stało, kto przeżył, kto gdzie trafił. Niemcy podali w gazecie ogłoszenie o wypadku tramwajowym, w którym miało zginać kilka osób. Proszono o zjawienie się rodzin szukających zaginionych, celem identyfikacji. Była to prowokacja. Krewni ofiar „Kingi” zostali ostrzeżeni i nikt nie stawił się na wezwanie Niemców

Ofiary spoczywają na Cmentarzu Bródnowskim w kwaterze 35D-4. Na miejscu Wytwórni jest tablica pamiątkowa.

Za 2 tygodnie minie 72 lata od tych wydarzeń. Jednym z zamordowanych był cioteczny brat mojego dziadka, Edward Blechowski, urodzony 24 lipca 1924 r., zm. 6 kwietnia 1944 r. Artykuł powstał na podstawie wspomnień siostry Edwarda, a także mojej cioci Zofii i jej wnuczki Karoliny.