„Każde nowe odkrycie genealogiczne jest dla mnie wielkim wydarzeniem” – Magdalena Smolska-Kwinta

fot. prywatne archiwum Magdaleny Smolskiej-Kwinty

Co skłoniło panią do tego, że zaczęła interesować się historią swojej rodziny?

Historią rodziny interesuję się od dawna, ale decyzję o utworzeniu wywodu przodków dla mojej córki podjęłam kilka lat temu. Zachęcona sukcesami innych kolegów i koleżanek z forum Genpol, zaczęłam zbierać informacje, odwiedzać archiwa, wstąpiłam do Małopolskiego Towarzystwa Genealogicznego. Na spotkaniach MTG wiele się nauczyłam, słuchając tych, którzy od lat zajmują się genealogią. Mam szczęście spotykać na swej drodze ludzi mądrych i chcących dzielić się wiedzą. Do takich z całą pewnością należy Waldek Fronczak – niekwestionowany autorytet i ekspert w tej dziedzinie.

Wszystkie doświadczenia i zdobyta w ciągu tych lat wiedza zaowocowały wywodem przodków, który w chwili obecnej zawiera 1400 udokumentowanych osób.

Jakie wydarzenie najbardziej zaskoczyło panią w swojej genealogii?

Każde nowe odkrycie jest wielkim wydarzeniem. Największe zaskoczenie wiąże się z rodziną Smolskich. Otóż w tej gałązce roi się wprost od nieślubnych dzieci, co z kolei wprowadza całkowity zamęt związany z nazwiskiem.

Którego wieku i jakich terenów sięgają najstarsze odnalezione dokumenty, metryki dotyczące pani przodków?

Najstarsze odnalezione przeze mnie dokumenty sięgają połowy XVII w. i dotyczą rodzin Warzechów z Uszwi.

Czy ktoś w najbliższej rodzinie dzieli Pani zainteresowania genealogią?

Rodzina jest zawsze zainteresowana i chętna do pomocy, ale „bakcylem genealogii” zarażona jestem głównie ja.

Co sprawia pani największa trudność w odszukaniu przodów?

Największą trudnością jest permanentny brak czasu! Wszystkie inne przeszkody można szybciej lub później pokonać. Dziś genealodzy mają do dyspozycji Internet, który oferuje całą gamę możliwości. Archiwa państwowe prowadzą na szeroką skalę akcję publikacji metryk, towarzystwa genealogiczne i wolontariusze indeksują i fotografują dokumenty. Bazy danych powiększają się z dnia na dzień. To wszystko sprawia, że odkrywanie przeszłości jest dużo prostsze i z całą pewnością mniej kosztuje.

Nie wszystko jednak jest dostępne „na wyciągnięcie ręki” i dotarcie do źródeł wiąże się z wizytami w archiwach, na cmentarzach, z częstymi podróżami, na które ciągle brakuje mi czasu.

Jak wiemy jest pani koordynatorką Projektu Galicja, w którym wolontariusze indeksują metryki z terenu Galicji. Co skłoniło panią do tego,aby powstał taki projekt?

Od samego początku brałam udział w indeksacji parafii lubelskich w programie FSI, indeksowałam i sprawdzałam rekordy. Wtedy wpadłam na pomysł, aby spróbować utworzyć taki projekt dla parafii kresowych. Dostęp do źródeł metrykalnych obejmujących te tereny jest trudny, ponieważ zasób znajduje się w różnych archiwach tak polskich, jak i ukraińskich. Udało się nawiązać współpracę z FSI i Projekt Galicja wystartował w październiku ubiegłego roku.

Jaki obszar oraz jaki zakres lat ma obejmować docelowo projekt?

W pierwszej kolejności indeksujemy parafie należące do Archidiecezji Lwowskiej. Zaczęliśmy od parafii lwowskich, a tych jest tak dużo, że praca przewidziana jest na kilka lat. Zakres lat objętych indeksacją: 1600–1948.

Ile osób obecnie bierze udział w indeksacji? Czy znalezienie chętnych osób do indeksowania jest trudną sztuką?

W projekcie bierze udział 28 osób (stan na lipiec 2013 roku – dopisek red.). Oczywiście chciałabym, aby chętnych było więcej, zdaję sobie jednak sprawę, że wielu genealogów bierze udział w innych projektach, a jeszcze innym po prostu brakuje na to czasu. Staram się, aby środowisko genealogów wiedziało o indeksacji. W tym celu zostało utworzone miejsce na Facebooku pod nazwą „Projekt Galicja”, na forum MTG jest specjalna zakładka w której, znajdują się wytyczne i co miesięczne wyniki indeksacji. Niestety ciągle brakuje rąk do pracy…

Czy kopie metryk, które są indeksowane, po zakończeniu projektu będą opublikowane na stronie Family Search?

W tej chwili istnieją przeszkody prawne uniemożliwiające publikowanie skanów na stronach FSI. Biorąc pod uwagę, że tylko w ciągu ostatnich dwóch lat Archiwum Państwowe i Archiwum Akt Dawnych udostępniło na swoich stronach tysiące dokumentów, nie jest wykluczone, że w przyszłości sytuacja ulegnie zmianie i będziemy mogli się cieszyć oglądając skany z parafii lwowskich na stronach FSI.

Czy po ukończeniu Projektu Galicja planuje pani utworzenie jakiegoś nowego projektu indeksacyjnego, czy może ma pani całkiem inne plany genealogiczne?

Realizacja planów założonych w projekcie zajmie wiele lat i w związku z powyższym nie sądzę, abym mogła sobie pozwolić na otwieranie nowego projektu. Priorytetem jest „Galicja”. Wśród licznych pomysłów i planów jest ten związany z wydaniem publikacji opowiadającej dzieje jednej z parafii moich przodków – Okocimia. Jestem w trakcie zbierania dokumentów źródłowych i mam nadzieję niebawem przystąpić do pracy.

Magdalena Smolska-Kwinta – od 20 lat pracuje w turystyce. Przewodnik po Krakowie, pilot wycieczek, tłumacz języka francuskiego. Jest członkiem Towarzystwa Miłośników Historii i Zabytków Krakowa. Od 2008 r. należy do Małopolskiego Towarzystwa Genealogicznego. Koordynator indeksacji parafii kresowych dla FSI w projekcie „Galicja”. „Pomysł o utworzeniu grupy indeksacyjne o nazwie „Galicja” narodził się w czerwcu 2011 roku. Zaangażowana w indeksację dla grupy „Lubelskie Korzenie”, powzięłam pomysł o stworzeniu analogicznego projektu, który mógłby obejmować swoim zasięgiem parafie znajdujące się ongiś w granicach porozbiorowej Galicji. W realizacji zamierzeń pomogli mi koledzy z Małopolskiego Towarzystwa Genealogicznego.

Pierwotne miejsce publikacji: More Maiorum nr 6/2013.