[wywiad] O potrzebie edukacji w badaniach genealogicznych

Graczyk Waldemar
Ks. prof. Waldemar Graczyk, fot. Mariusz Momont

Od 1 października 2020 roku na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie rozpoczną się studia podyplomowe pn. Genealogia. Teoria i Praktyka. Uruchomienie pierwszego w Polsce kierunku w obszarze genealogii jest efektem współpracy uczelni ze środowiskiem zawodowych genealogów. Na nasze pytania odpowiadają ks. prof. Waldemar Graczyk – dziekan Wydziału Nauk Historycznych UKSW oraz Grzegorz Biłos – prezes Stowarzyszenia Polscy Profesjonalni Genealodzy.

Panowie, wszystko wskazuje na to, że studia podyplomowe w zakresie genealogii po raz pierwszy nie ograniczą się tylko do chęci i deklaracji, jak bywało w przeszłości, ale naprawdę się rozpoczną. I to pomimo szalejącej pandemii. Spodziewaliście się tego?

Ks. prof. Waldemar Graczyk: Mieliśmy taką nadzieję, co więcej robiliśmy wszystko, by wobec niesprzyjającego czasu – a takim jest niewątpliwie okres pandemii – nic nie przeszkodziło w uruchomieniu studiów.

Grzegorz Biłos: Sytuacja związana z pandemią jest dla nas swego rodzaju papierem lakmusowym, jeśli chodzi o konieczność kształcenia w tym zakresie. Liczba chętnych, którzy się zgłosili, mimo sporych zmian i utrudnień w rzeczywistości nie tylko akademickiej, pokazuje, jak dużą lukę, wynikająca z palącej potrzeby, wypełniamy. Myślę, że to dobry początek współpracy między naszym środowiskiem i Uczelnią. Przed nami jeszcze dużo dobrych rzeczy.

Pierwsze rozmowy dotyczące powołania studiów podyplomowych z zakresu genealogii rozpoczęły się trzy lata temu, jesienią 2017 roku. Jakie były początkowe założenia?

WG: Przede wszystkim potrzeba uruchomienia takich studiów, co do której zgadzaliśmy się i nadto połączenie w konstrukcji programu, wiedzy praktycznej popartej doświadczeniem pracy genealoga i warsztatu historyka.

GB: Z naszej perspektywy było to trochę szalone działanie i próba realizacji marzenia, które mieliśmy od dawna z moim najbliższym współpracownikiem – Mariuszem Michalakiem. Równolegle prowadziliśmy bowiem rozmowy dotyczące powołania organizacji zrzeszającej inne firmy genealogiczne, która w założeniu ma normować sytuację na rynku tych usług. Można powiedzieć, że obie inicjatywy były częścią szerszego planu.

Kilka innych polskich uczelni w ostatnich latach, w różnych miastach w Polsce, próbowało uruchomić szeroko rozumiane studia z genealogii. Jaka mogła być przyczyna niepowodzenia tego procesu?

WG: Każda uczelnia ma swoje priorytety, próbuje odnaleźć się w określonym profilu badawczym, trudno więc jednoznacznie wskazać na przyczyny niepowodzenia. Jedno jest pewne, takie studia są potrzebne i odpowiadają pewnym znakom czasu.

GB: Fakt podejmowania tego typu inicjatywy wcześniej, przez niezależnie działające ośrodki akademickie, w różnych częściach kraju, dowodzi tylko jak bardzo potrzebujemy kształcenia w tym zakresie oraz jak mocno utrwala się potrzeba zajmowania przeszłością własnych rodzin. Wskazuje to również, że oddolny wpływ organizacji genealogicznych, aktywność dużej liczby osób poszukujących własnych korzeni w instytucjach posiadających dokumentację jest mocno zauważalna.

W przypadku studiów podyplomowych „Genealogia. Teoria i praktyka”, które rozpoczną się od roku akademickiego 2020/2021 na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, istotne jest to, że powstały one wskutek rozmów pomiędzy genealogami a Uczelnią.

WG: Taki jest charakter tych studiów tzn. połączenie wiedzy (teorii) z doświadczeniem i praktyką po to, aby udoskonalić warsztat i narzędzia pracy współczesnego genealoga. Przy takim założeniu jasnym było, że studia muszą być owocem wspólnego wysiłku.

GB: Właśnie w tym, między innymi, należy dopatrywać się powodzenia całego procesu. Z jednej strony inicjatywa przyszła od nas, z zewnątrz, oddolnie, a z drugiej spotkała się ze spontanicznym i życzliwym przyjęciem, a także poparciem na kolejnych etapach przygotowań.

W jaki sposób fakt, że inicjatywa ta była oddolna, wpłynęła na program studiów?

WG: Program był opracowywany dwutorowo tzn. propozycje zajęć pochodziły od środowiska genealogów i środowiska akademickiego. To zagwarantowało jego atrakcyjność i zainteresowanie. Oczywiście przygotowany program studiów musiał być poddany procedurze „rygoru” akademickiego, czyli zaakceptowany przez wiele instytucji i podmiotów życia uczelnianego.

***

Do przeczytania pozostało jeszcze ok. 70% artykułu. Dalszą część wywiadu  przeczytasz w kwartalniku genealogicznym More Maiorum nr 3(86)/2020, który możesz bezpłatnie pobrać tutaj.