Jakie korzenie ma dzień Wszystkich Świętych?

Wszystkich Świętych
Fot. Wikimedia Commons

Dlaczego dzień Wszystkich Świętych obchodzimy akurat 1 listopada? Kilka wieków temu wspomnienie o zmarłych przypadało w maju. Z jakiego powodu zmieniono tę datę? Czy wpływ na to miały pogańskie Dziady i ich termin? Zapewne, ponieważ, by przekonać niewiernych do chrześcijaństwa, Kościół stopniowo przejmował kolejne obce zwyczaje.

1 listopada Kościół rzymskokatolicki obchodzi uroczystość Wszystkich Świętych. Wiąże się to ze wspominaniem tych, którzy od nas odeszli na zawsze. I nie chodzi tu tylko o osoby kanonizowane. Święto dotyczy wszystkich zmarłych, nie tylko tych, którzy zostali wyniesieni na ołtarze. Nie powinna być to uroczystość smutna, gdyż rozmyślanie, wspominanie powinny być ukierunkowane na wiarę, iż ci, których pożegnaliśmy, przeszli do zupełnie innego, lepszego świata.

Nie zawsze święto Wszystkich Świętych obchodzone było 1 listopada. Na początku dniem poświęconym pamięci o zmarłych, o świętych był 13 maja. Święto majowe ustanowione było na cześć wszystkich męczenników, którzy życie oddali za wiarę. Określano nimi wszystkich tych, o których nie mówiono na ambonach, o których nie śpiewano pieśni, którzy byli po prostu nieznani z imienia.

Wszystkich Świętych: historia średniowieczna

W III wieku rozpowszechniła się tradycja przenoszenia całych relikwii świętych albo ich części na inne miejsca. W ten sposób chciano podkreślić, że święci są własnością całego Kościoła. Kiedy w 610 roku papież Bonifacy IV otrzymał od cesarza starożytną świątynię pogańską Panteon, kazał złożyć tam liczne relikwie i poświecił tę budowlę na kościół pod wezwaniem Matki Boskiej Męczenników. Od tego czasu oddawano cześć wszystkim zmarłym męczennikom 1 maja. Papież Grzegorz III w 731 roku przeniósł tę uroczystość na 1 listopada, a w 837 roku papież Grzegorz IV rozporządził, aby odtąd 1 listopada był dniem poświęconym pamięci nie tylko męczenników, ale wszystkich świętych Kościoła katolickiego. Jednocześnie na prośbę cesarza Ludwika Pobożnego, rozszerzono to święto na cały Kościół. Chodziło tu wyłącznie o problem wyżywienia. Pielgrzymów przybywających tego dnia do Rzymu, w okresie wczesnowiosennym, trudno było wyżywić. Jesień zaś była okresem po zbiorach, a problem wyżywienia stawał się mniej uciążliwym.

IX wiek przyniósł kolejne zmiany. 1 listopada stał się świętem nie tylko poświęconym pamięci męczenników, ale wszystkich zmarłych, którzy przebywali w niebie. Stał się też jednym z najważniejszych świąt tradycji religijnej. Należy tu zauważyć, że często święto Wszystkich Świętych zwane było Dniem Zmarłych. Związane było to z przekształcaniem święta religijnego także w święto świeckie. Na początku listopada propagowano pamięć o zmarłych bliskich, znanych i mniej znanych wyłączając ich z grona świętych w rozumieniu chrześcijańskim.
Dziś nieodłącznym ze świętem Wszystkich Świętych jest Dzień Zaduszny zwany też Zaduszkami. W dniu tym odżywa pamięć o tych wszystkich, którzy odeszli i, według wiary chrześcijańskiej, na jakiś czas zatrzymali się w czyśćcu. Początki tego święta sięgają X wieku. To święty Odylon z Cluny w roku 998 wprowadził je jako przeciwne dla pogańskich obrzędów czczenia zmarłych.

Wszystkich Świętych: przeciwwaga dla Dziadów

W Polsce Zaduszki pojawiły się w XII wieku i stały się przeciwwagą do pogańskich Dziadów. Słowiańskie Dziady obchodzone były dwa razy w roku – na wiosnę i na jesień, a ich celem było kontaktowanie się z duszami zmarłych, uzyskanie od nich informacji o „życiu po życiu”. Istotą Dziadów było obcowanie ze zmarłymi, nawiązywanie kontaktów z przodkami, pozyskiwanie ich przychylności. Dusze zmarłych uważane były za opiekunów, pomocników w sferze płodności i urodzaju.

Wszystkich Świętych

Fot. A. Jakman

Na progach domostw i na cmentarzach pozostawiano jedzenie i napoje, by błąkające się dusze mogły się pożywić, a na drogach rozpalano wielkie ogniska, które miały oświetlać drogi do domów.

Obrzędy Dziadów nie uległy zapomnieniu dzięki Adamowi Mickiewiczowi, który w swym słynnym dramacie o tym tytule, przywołał starą tradycję. Pozostałością po niej są także współczesne obyczaje wiązane już wyłącznie z symboliką chrześcijańską. Zarówno w Dzień Wszystkich Świętych, jak i w Zaduszki wszyscy udają się na groby swoich bliskich, by zapalić znicz. Wspomniane ogniska rozpalane na rozdrożach są dalekim echem współczesnych lampek i zniczy. Stawiamy je na grobach na znak pamięci, jednak w świadomości niektórych pozostaje wiara, że płomień świecy to pomoc udzielana z naszej strony zmarłym, którzy być może nie potrafią odnaleźć drogi z zaświatów do nieba.
Dziady miały też swój odpowiednik dyń drążonych na Halloween w krajach anglosaskich – tzw. karaboszki, maski rzeźbione z drewna, którymi dekorowano miejsca obrzędów – miały one symbolizować duchy. Maski wykonane były z drewna, które rozstawiano dookoła miejsca sprawowania dziadowych obrzędów.

Wszystkich Świętych: goszczenie dusz

Niemały wpływ na uroczystości związane z obchodem Święta Zmarłych mieli wędrowni żebracy, nieprzypadkowo nazywani dziadami. W owych nędzarzach dopatrywano się czasem medium, z pomocą, którego można nawiązać kontakt z tamtym światem. Czasem wierzono nawet, że to sami przodkowie pod postacią żebraków nawiedzali swoje domostwa. Z tego powodu dawniej w okolicach świąt nędzarzom powszechnie okazywano hojność, obsypywano ich datkami z jadła bądź innych dóbr materialnych. Zwyczaj ten bardzo długo utrzymywał się na obszarze całej Słowiańszczyzny. Karmienie żebraka było powszechnie odbierane jako składanie czci swoim przodkom. Z tego też powodu gdzieniegdzie nędzarze otrzymywali w darze właśnie ulubione potrawy zmarłych z danej rodziny.

W najbardziej pierwotnej formie obrzędu dusze należało ugościć (np. miodem, kaszą i jajkami), aby zapewnić sobie ich przychylność i jednocześnie pomóc im w osiągnięciu spokoju w zaświatach. Wędrującym duszom oświetlano drogę do domu, rozpalając ogniska na rozstajach, aby mogły spędzić tę noc wśród bliskich.

Wszystkich Świętych: zastąpić pogańskie zwyczaje

Ogień miał jednak również uniemożliwić wyjście na świat upiorom – duszom ludzi zmarłych nagłą śmiercią lub samobójców (między innymi w tym celu rozpalano go na podejrzanej mogile). W niektórych regionach Polski, np. na Podhalu, w miejscu czyjejś gwałtownej śmierci każdy przechodzący miał obowiązek rzucić gałązkę na stos, który następnie, co roku palono.

W tym dniu wspierano jałmużną żebraków (początkowo ofiarowując im dary w naturze; żywność, surowce, takie jak drewno, węgiel, skóry, glinę oraz dzbany; później także pieniądze), aby wspominali dusze zmarłych. W tym dniu niektóre czynności były zakazane, np. wylewanie wody po myciu naczyń przez okno, by nie oblać zabłąkanej tam duszy i palenie w piecu, bowiem tą drogą dusze dostawały się niekiedy do domu.

Do tego właśnie zwyczaju nawiązuje Adam Mickiewicz w dramacie Dziady, gdzie opisano wzywanie dusz podczas obrzędu odbywającego się w opuszczonym miejscu kultu lub na cmentarzu. Obrzędowi przewodniczył Guślarz (Koźlarz, Huslar), wzywający dusze zmarłych przebywających w czyśćcu, aby powiedziały, czego potrzeba im do osiągnięcia zbawienia i aby posiliły się z żywymi.

Wszystkich Świętych

Fot. Wikimedia Commons

Wszystkich Świętych: pozostałości Dziadów

Etnologia przedstawia jednak święto Dziadów w trochę odmiennej postaci. Obrzędy te odbywały się za czasów chrześcijańskich w miejscach związanych pierwotnie z dawnymi ośrodkami kultu – na wzgórzach, wzniesieniach, pod świętymi drzewami, w miejscach uważanych za święte. Z racji swojego charakteru Dziady często odbywały się również przy grobach przodków, na cmentarzyskach.

Chrześcijaństwo wypowiedziało wojnę starym zwyczajom. W związku z jego ekspansją, miejscowe zwyczaje tzw. pogańskiego pochodzenia, były sukcesywnie zakazywane, a ludzie, którzy z nich nie rezygnowali, musieli liczyć się z groźbą poważnych konsekwencji. Stare wierzenia i zwyczaje były jednak bardzo silne – trudno je wykorzenić przemocą. Kościół postąpił zatem pragmatycznie. To, czego nie udało się wyprzeć nawet surowymi zakazami, zaadaptował lub zastąpił znanymi dziś formami obrzędów – współczesnym odpowiednikiem Dziadów są właśnie Zaduszki.

Pozostałości dawnych świąt przetrwały nawet do początków XX wieku. Jeszcze w latach 30. znane były dość powszechnie specjalne
rodzaje pieczywa, które rozdawano ubogim zazwyczaj, jako zapłatę za modlitwę w intencji zmarłych, a pierwotnie będące przeznaczone dla dusz. Jednym z przykładów zachowania się i przenikania z chrześcijaństwem Dziadów jest obrzęd, jaki występował do początków XX wieku w rejonie Latowickim.

Dziady w rejonie latowickim rozpoczynały się drugiego listopada uroczystą modlitwą (tzw. dziadami) w starej, niezamieszkanej chacie, a następnie odprawiano je w konkretnych, uznanych za magiczne miejscach, m.in. na miejscowym uroczysku, gdzie wg lokalnej tradycji w dawnych wiekach znajdowało się miejsce cmentarne. W centralnym miejscu obrzędu palono ogień, na prowadzącego obrzęd wybierano starca i ubranego w białą szatę guślarza. Wywoływali oni kolejno dusze zmarłych i karmili odrobinami postnego jadła moczonego w mleku i miodzie – wierzono, że właśnie tego dnia zmarli wracają, by się pożywić oraz także w to, że dusze trwają w zaświatach, dopóki trwa
pamięć o nich. Obowiązywała także zasada ciszy na obrzędzie oraz chusty okrywające twarze uczestników, spojrzenia mogły spowodować porwanie przez dusze w zaświaty.

Wszystkich Świętych

Ucztowanie przy grobach przodków, fot. Wikimedia Commons

Wszystkich Świętych: czym był „słodki zwyczaj”?

Zakładano istnienie dusz ludzi, ale też zwierząt. Duch był tchnieniem utożsamianym z oddechem, a losy pośmiertne były różne. Wyróżniano dusze jaźni i mylenia, i one umiejscawiały się w głowie. Jednocześnie też mówiono o duszach życia, oddechu, siły życiowej, i te umiejscowiły się w sercu i brzuchu. Jeden z tych elementów, jako „ikra boża”, powracał na świat, by się odrodzić, drugi wędrował do przodków. Wyodrębniano jeszcze ducha-widmo. Ten duch zwany także zmora, marą odlatywał po śmierci z wiatrem i raz do roku powracała. Takiego ducha należało nakarmić, napoić. W Polsce karmienie ducha zanikło, ale zwyczaj ten pozostał na terenach Białorusi, Ukrainy czy części Rosji.

Kultywuje się do dziś wynoszenie symbolicznego jadła, w dwójniakach, na groby zmarłych. Dziady odprawia też większość współczesnych słowiańskich ruchów neopogańskich (rodzimowierczych), zwykle pod nazwą Święta Przodków. W Krakowie, co roku odbywa się tradycyjne Święto Rękawki (Rękawka), bezpośrednio związane z pradawnym zwyczajem wiosennego święta przodków.

Warto tu wspomnieć o polskim słodkim zwyczaju. Od przeszło 100 lat na cmentarzach w miastach takich jak Kraków, czy Warszawa można kupić tzw. trupi miodek (miodek turecki, czyli kawałki karmelizowanego cukru z aromatem i kawałkami orzechów włoskich), czy też pańską skórkę (cukierki z gumy arabskiej, cukru i białka jajecznego z aromatem pomarańczowym), czy też obwarzanki, lizaki.

W Polsce na początku listopada niezliczone cmentarze ożywają. Pokrywają się ognikami świec, lampkami, kwiatami, wieńcami. Ogień ma chronić przed złymi duchami i upiorami. Duże znaczenie miały zapalone ognie zaduszkowe na grobach osób, które zmarły nagłą śmiercią, najczęściej na grobach samobójców. Miały one zapewnić w pewien sposób odkupienie duszy i ochronę przed złem, nawet tym obecnym w zaświatach. Pamiętajmy o tych symbolicznych aspektach Wszystkich Świętych i Zaduszek.

Autorka: Grażyna Stelmaszewska.

Pierwotne miejsce publikacji: More Maiorum nr 11 (70)/2018.