„Genealogia to bardzo dobry pretekst do ćwiczenia empatii i wyobraźni” – Aleksandra Dybkowska-Grefkowicz

Warsztaty, fot. Aleksandra Dybkowska-Grefkowicz

– Kto jest naszym rodzinnym bohaterem? Mama, tata, brat, siostra, babcia, dziadek, prababcia, siostrzenica, ciocia, wujek, stryjek, kuzyn, teściowa, szwagier, a może ty? – można przeczytać na stronie głównej jedynej w swojej rodzaju inicjatywy genealogicznej w Polsce. O projekcie opowiada Aleksandra Dybkowska-Grefkowicz.

Skąd pomysł na takie warsztaty? Muszę przyznać, że jest to coś całkiem nowego…

Jesteśmy grupą sióstr i znajomych dorosłych osób z autyzmem. Chcemy, żeby mieli oni, tak samo jak my, szanse poznawać inspirujących ludzi i od nich się uczyć. Genealogia daje możliwość poznawania inspirujących ludzi, którzy jednocześnie są nam bardzo bliscy. A że wcześniej pracowaliśmy z fotografią, postanowiliśmy połączyć te dwie dziedziny. Zorganizować warsztaty, podczas których uczestnicy będą mogli zgłębić historie własnych rodzin, a potem, dzięki warsztatom fotograficznym, zaprezentować je poprzez zdjęcia. Nasze warsztaty są okazją do twórczego spotkania osób ze spektrum autyzmu i tzw. neurotypowych.

Co najbardziej Was zaskoczyło podczas pierwszego spotkania?

Wielu uczestników ma bardzo ciekawą i rozległą wiedzę o swoich przodkach. Jedna z uczestniczek ma w domu własnoręcznie napisany przez jej dziadka słownik polsko-rosyjsko-japoński! Nasi przodkowie pochodzą zewsząd i reprezentują wiele grup społecznych! Fascynujące jest wyobrażanie sobie ich i porównywanie do nas!

Czy dla osób ze spektrum autyzmu zagadnienia związane z ich przodkami są całkowitą nowością?

Dla wielu ludzi poszukiwania historii rodzinnej to nowość. Każdy kiedyś zaczyna. W naszej grupie mamy laików oraz pasjonatów, którzy swoje podboje rozpoczęli w podstawówce, a dziś są po trzydziestce!

Może jest to pewien sposób terapii? Oderwania się od codziennych obowiązków?

Genealogia jest świetną formą spędzania wolnego czasu. Inspiruje do poznawania ludzi, tego jak są różnorodni. Jak odmienne podejmują decyzje, jak różne były ich losy. Jednocześnie motywuje do zgłębiania historii, kultury, rekonstruowania czasów i sytuacji w jakich żyli poszczególni przodkowie. To bardzo dobry pretekst do ćwiczenia empatii i wyobraźni. My nie stawiamy sobie za cel organizowania terapii naszym uczestnikom, od tego są terapeuci. My szukamy okazji do poznawania się i rozwijania. Miłego i twórczego spędzania czasu.

Zwieńczeniem prac ma być wystawa. Możesz powiedzieć o niej coś więcej?

Każdy uczestnik wybierze osobę ze swojej rodziny, która w jakiś sposób go inspiruje. Może to być on sam! Jego zadaniem będzie opracowanie fotograficznej opowieści o tej osobie. Opowieść ta może zawierać też inne techniki artystyczne, np. kolaż. Wybrany bohater może być osobą już nieżyjącą – wtedy fotograficzny challenge będzie wiązał się z odszukaniem symboli, miejsc, sytuacji we współczesnym świecie, które wciąż opowiadają część historii naszego bohatera. A jeśli bohater żyje, autor może pokusić się o portrety lub reportaż. Wystawa gotowa będzie pod koniec czerwca. Informacje pojawiać się będą na naszej stronie i fanpage’u na Facebooku.

Alan Jakman

Pomysłodawca powstania periodyku More Maiorum. Od ponad 9 lat interesuje się genealogią. W tym czasie ustalił, że jego przodkowie byli niemieckimi kolonistami sprowadzonymi najprawdopodobniej do wyrębu lasów w połowie XVII w. w okolice Gór Orlickich. Publikuje artykuły dotyczące historii rodzinnego miasta w portalu bielsko.biala.pl.