[wywiad] „Stowarzyszenie zrzeszające zawodowych genealogów powstało, aby uporządkować sytuację na rynku usług poszukiwania przodków” – Mariusz Michalak

Mariusz Michalak, właściciel firmy genusmeum.pl

Na polskim rynku jest coraz więcej podmiotów świadczących usługi genealogiczne. Nie wszystkie jednak wykonują swoją pracę rzetelnie. Aby uporządkować tę sytuację, siedmiu zawodowych genealogów powołało do życia Stowarzyszenie Polscy Profesjonalni Genealodzy. Wśród nich był Mariusz Michalak z firmy Genus Meum, który opowiada nam o świecie genealogii komercyjnej.

Czy często otrzymuje pan pytania dotyczące odpłatności badań genealogicznych?

Tylko na początku działalności firmy. Osoby, którym wcześniej pomagałem na zasadach wolontariatu, przekazywały kontakt do mnie swoim znajomym, a ci z kolei mieli prawo przypuszczać, że wciąż działam jedynie w ten sposób. Wydaje mi się, że strona internetowa genusmeum.pl jest wystarczająco czytelna, że każdy, kto zwraca się do nas o pomoc, jest świadomy odpłatności badań. Ponadto, dzięki towarzystwom genealogicznym, grupom genealogicznym w mediach społecznościowych, licznym programom telewizyjnym i artykułom w prasie, świadomość dotycząca kosztów poszukiwań genealogicznych ciągle wzrasta. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że zawodowi genealodzy najczęściej nie przestają być wolontariuszami. Nadal digitalizują, indeksują, angażują się w działalność towarzystw genealogicznych i pomagają ludziom w swoim otoczeniu.

Nadal jednak wielu osobom wydaje się, że poszukiwania genealogiczne wykonywane są bezpłatnie. Z czego może wynikać takie myślenie?

Nie brakuje osób, które z wielką chęcią, zaangażowaniem i życzliwością wspierają początkujących genealogów, udzielając im porad i bezpłatnych informacji o przodkach, przesyłając skany aktów metrykalnych lub angażując się w tłumaczenie całych dokumentów. Na tej podstawie, jak przypuszczam, niektórzy mogli odnieść wrażenie, że całe środowisko genealogiczne funkcjonuje na zasadach wolontariatu. Muszę przyznać, że początkowo również myślałem, że nie istnieje zapotrzebowanie na płatne poszukiwania, że środowisko genealogów dzieli się na tych, którzy za nic nie oddadzą emocji wynikających z samodzielnego odnalezienia przodka i tych, którzy również są żywo zainteresowani swoimi przodkami, ale liczą na nieodpłatną pomoc braci genealogicznej i takową zawsze uzyskają.

W latach 80. poprzedniego stulecia gromadziłem wszystkie pamiątki rodzinne, dokumenty, zdjęcia, listy. Rozrysowywałem drzewka genealogiczne, spisywałem i nagrywałem wspomnienia dziadków, zbierałem materiały dotyczące historii miejscowości, z których pochodzili moi przodkowie. Owocem tych dział było zorganizowanie na strychu czegoś w rodzaju rodzinnego muzeum.

Wiele lat później, w 2006 roku zorientowałem się, że istnieje tak liczna grupa ludzi zainteresowanych genealogią. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie w tamtym czasie strona internetowa Ojca Mieczysława Polaka oraz jego życzliwa i bezinteresowna pomoc. Podobnych osób poznałem wkrótce znacznie więcej.

Postanowiłem wówczas, że podejmę podobne działania. Dostęp do archiwów i mikrofilmów w Centrum Historii Rodziny w Warszawie otworzył mi nowe możliwości badawcze i pozwolił zaangażować się w pomoc tym, których przodkowie pochodzili z interesujących mnie rejonów. Dzięki temu otrzymałem mnóstwo informacji zwrotnych np. wgląd w kroniki, wspomnienia, dokumenty zgromadzone w rodzinnych zbiorach, w których wymieniano również moich krewnych. Próśb o pomoc otrzymywałem jednak coraz więcej, a czasu i możliwości, ze względu na pracę i obowiązki, było coraz mniej. W końcu, po ponad dwudziestu latach, zdecydowałem, że spróbuję zająć się zawodowo tym, co sprawiało mi ogromną satysfakcję. Wkrótce musiałem zweryfikować swoje wcześniejsze wyobrażenia o zapotrzebowaniu na odpłatne poszukiwania. Okazuje się, że istnieje wiele osób liczących na tego typu pomoc.

Jak pan myśli, z jakiego powodu klienci najczęściej zlecają poszukiwania przodków firmom genealogicznym?

Powodów jest wiele. Wbrew pozorom, nie wszyscy zlecający badania interesują się genealogią. Dla części klientów takie poszukiwania są niezbędne w sprawach spadkowych i majątkowych, inni chcą uzyskać prawa do grobu, otrzymać obywatelstwo lub Kartę Polaka. Zdarza się, że zlecającymi są osoby, które piszą książki o znanych postaciach historycznych lub zasłużonych krewnych i zbierają na ich temat dodatkowe dane. Jeszcze inni chcą zrobić prezent swoim bliskim, odnaleźć powiązania z żyjącymi krewnymi lub uczestniczą w terapii historią przodków. Kolejna grupa to osoby, które odkryły, że w ich nowym środowisku, najczęściej poza krajem, dobrze widziana jest znajomość przodków i chcą pochwalić się rozbudowanym drzewem genealogicznym. Dużą część stanowią też klienci żywo zainteresowani genealogią, ale ze względu na brak czasu, możliwości i umiejętności, potrzebują pomocy innych. Niektórzy nie mają cierpliwości do badań i poddają się, gdy zobaczą dokumenty sporządzone w innych językach, a jednocześnie chcieliby uporządkować i poszerzyć wiedzę o swoich korzeniach.

To tylko 30% pełnej treści artykułu. Cały tekst dostępny jest w miesięczniku genealogicznym More Maiorum 8(79)/2019, który można bezpłatnie pobrać poniżej