[wywiad] “Kiedy kontaktuję się ze spadkobiercami majątków, najczęściej nie chcą mieć oni nic wspólnego z całą sprawą” – Aleksandra Mańka

fot. archiwum własne

Jedną z firm oferujących usługi genealogiczne dla Niemców prowadzi Aleksandra Mańka. Jaka jest ich motywacja? – Są klienci, którzy chcą koniecznie odnaleźć niemieckie akta przed 1914 rokiem, inni szukają spadkobierców zmarłej osoby – tłumaczy nam gliwiczanka.

Jak długo prowadzi pani firmę oferującą usługi genealogiczne?

Od blisko 2 lat. Przejście od hobbistycznego zainteresowania historią rodziny do świadczenia profesjonalnych usług był bardzo naturalny. Już znacznie wcześniej prowadziłam bloga skierowanego głównie do Niemców szukających przodków na obecnych terenach Polski. Wraz z rosnącą popularnością portalu, osoby te zaczęły prosić mnie o pośrednictwo w poszukiwaniach na miejscu, przede wszystkim w archiwach i urzędach. W pewnym momencie podobnych wiadomości przybywało, a że od dłuższego czasu myślałam o przejściu „na własny rachunek”, postanowiłam założyć działalność gospodarczą.

Kim jest „przeciętny” klient?

Są to w głównej mierze osoby niemieckojęzyczne pochodzące najczęściej z Niemiec. Jednak sytuacja tuż po II wojnie światowej skutkuje tym, że potomkowie dawnych Niemców, którzy chcą odszukać swoich przodków w Polsce, mieszkają także Stanach Zjednoczonych, Austrii, a nawet Australii i Nowej Zelandii.

Jak dalekie jest pokrewieństwo zgłaszających się osób w stosunku do szukanych krewnych?

Nie ma jednej odpowiedzi. „Przekrój” klientów jest bardzo szeroki. Najczęściej jednak dokumenty i pamięć o przodkach moich klientów sięga lat 20. XX wieku. Jest to spowodowane jednym faktem – akta metrykalne z tego okresu są przechowywane jeszcze w poszczególnych Urzędach Stanu Cywilnego.

Co ciekawe, obecnie część Niemców uważa, że Niemcy Zachodnie są w dalszym ciągu pod wpływem Stanów Zjednoczonych, a co za tym idzie, wszelkie dokumenty wydawane po II wojnie światowej nie świadczą o niemieckim narodowości, a tylko o obywatelstwie. Dlatego też niektórzy koniecznie chcą cofnąć się przed rok 1914. Według nich Niemcy po zjednoczeniu w 1871 roku były niezależne i zdolne do samostanowienia tylko do czasu Traktatu Wersalskiego w roku 1918. Po pierwszej, jak i drugiej wojnie światowej powstały międzynarodowe sojusze ustalające porządek na ziemiach niemieckich, a których naród niemiecki nigdy nie ratyfikował. Zgodnie z powyższym, określenie narodowości w wydawanych dokumentach tożsamości jest mocno wątpliwe. „Niemcem przez pochodzenie” jest dopiero ten, kto udokumentuje przodków urodzonych przed 1 stycznia 1914 rokiem w którymś z ówczesnych krajów związkowych.

Czy procent klientów o takiej motywacji do poszukiwań jest duży?

Pojawia się ich coraz więcej. Jak tylko widzę, że potencjalny klient pisze, że chciałby się cofnąć przed 1914 rok, wiem już, że jest jedną z tych osób.

 

 

Do przeczytania pozostało jeszcze 70% treści. Cały wywiad dostępny jest w More Maiorum 12(59)/2017, który można bezpłatnie pobrać poniżej: