Tych błędów nie popełniaj! [5 najczęstszych błędów genealoga]

fot. Pixabay.com

1. Nie odkładaj wizyty z najstarszymi osobami w rodzinie!

Starsi ludzie są już w słusznym wieku – w każdej chwili mogą odejść z tego świata i zabrać ze sobą cenne informacje. Dla genealoga chyba najbardziej fascynującą rzeczą jest słuchanie opowieści krewnych, którzy pamiętają jeszcze naszych dziadków, pradziadków. Tych informacji nie znajdziemy w żadnych metrykach. Często osoby te mieszkają wiele kilometrów od nas i nie mamy możliwości osobistych odwiedzin. W tej sytuacji koniecznie musimy napisać list do krewnego – poprosić o numer telefonu, to nie zastąpi nam prawdziwego spotkania, ale będziemy mogli wypytać dalekiego wuja o najważniejsze sprawy, a być może umówić się na rodzinną rozmowę przy kawie. Do takiego listu „na zachętę” można dołączyć wydrukowane drzewo genealogiczne, które być może ułatwi nam kontakt krewnym.

2. Nie ufaj wszystkiemu, co znajdziesz w Internecie!

To samo tyczyć się może herbarzy i książek. W herbarzach występują często błędy, które powielane są w kolejnych tego typu publikacjach. Musimy dążyć do tego, by potwierdzić wszelkie informacje w formie metryki lub innych dokumentów pozametrykalnych – zaś te dane, które znajdziemy  w takich źródłach, jak herbarze czy książki, należy wyraźnie zaznaczyć.

Internet jest wspaniałym źródłem dla genealoga. Jednak do wszystkich informacji znalezionych w wirtualnej przestrzeni musimy podchodzić ze sceptycyzmem. Nawet jeśli dane te idealnie pasują do naszego drzewa rodzinnego i układają się w logiczną całość, to trzeba je dokładnie zweryfikować. Oczywiście drzewa te mogą być dla nas pomocne, naprowadzać nas na właściwą ścieżkę, ale każdą informację należy sprawdzić u źródła. Powinno się również podjąć próbę skontaktowania się z administratorem znalezionego drzewa genealogicznego. Bardzo możliwe, że ma on większą ilość danych o naszej rodzinie, których nie opublikował w Internecie.

3. Rodzinne legendy o sławnym przodku

Takie perełki zdarzają się w każdej rodzinie. „Sławny (bogaty) przodek” albo przegrał majątek w kasynie, albo utracił na wojnie, albo ożenił się z chłopką i został wydziedziczony… Oczywiście tak samo jak prawdziwe mogą być te przekazy rodzinne, tak samo mogą okazać się kompletną bzdurą. Ludzka natura zawsze pragnie mieć wśród antenatów „kogoś sławnego”. Początkujący genealodzy zaczynają swoje poszukiwania od znalezienia znanej osoby o nazwisku Kowalski i próbują ją „przypasować” do swojej genealogii. To chyba najgorsza rzecz, jaką można zrobić. Jeśli nasze badania genealogiczne mają być poważne, to my sami bądźmy poważni i nie doszukujmy się sensacji. Pewne sprawy musimy udowodnić na papierze, a reszta to spekulacje, które należy traktować z przymrużonym okiem.

4. Genealogia to nie tylko daty i nazwiska!

Wielu genealogów chce „na już i teraz” poznać jak największą liczbę przodków. W metrykach przeczytamy jedynie imiona i nazwiska oraz suche, niewiele mówiące, daty. Dążmy do tego, aby poznać życie tych ludzi. Jak oni mogli wyglądać? Jak żyli? Jakie wydarzenia historyczne mogły kształtować ich wybory? Czasami wystarczy sięgnąć do Internetu, aby w ciągu minuty dowiedzieć się, czym zajmował się np. młynarz, jaką pozycję miał we wsi. Spróbujmy zbudować wokół przodków z danej wsi „otoczkę” kulturalno-historyczną, tak aby ludzie ci nie byli tylko „okienkami” w drzewie genealogicznym, ale osobami, o których potrafimy opowiedzieć więcej niż trzy zdania. Koperty dowodowe, archiwa wojskowe, spisy ludności, katastry gruntowe, akta notarialny, testamenty… To wszystko pomoże nam w „ożywianiu” genealogii!

5. Nie zaniedbuj znalezionych metryk!

Każdy dokument, który znajdziemy, musi mieć swoje miejsce na komputerze. Powinniśmy też ustalić wzorcowe nazwy dla plików, np. „1706 – Jan Kowalski – U – Łódź”. Dzięki temu nie pogubimy się w natłoku metryk, których na pewno będzie przybywać. Jakie będą konsekwencje „genealogicznego bałaganu”? Po pierwsze, kiedy będziemy chcieli znaleźć dokumenty dotyczące danej osoby, to albo ich nie znajdziemy w ogóle, albo zajmie nam to znacznie za dużo czasu. A po drugie, przy nieuporządkowanym archiwum rodzinnym może zdarzyć się tak, że będziemy szukać drugi raz metryk, które już wcześniej zostały namierzone.

Alan Jakman

Pomysłodawca powstania periodyku More Maiorum. Od ponad 9 lat interesuje się genealogią. W tym czasie ustalił, że jego przodkowie byli niemieckimi kolonistami sprowadzonymi najprawdopodobniej do wyrębu lasów w połowie XVII w. w okolice Gór Orlickich. Publikuje artykuły dotyczące historii rodzinnego miasta w portalu bielsko.biala.pl.