Teofil, czy może raczej Theofil Kupka – zdrajca, szpieg czy górnośląski patriota?

Tjeofil Kupka
Fot. Wikimedia Commons

Gdyby można było zapytać dziś Teofila Kupkę o narodowość, z pewnością odpowiedziałby: jestem Ślązakiem. Żył zbyt krótko, aby można było w pełni określić, kim był naprawdę. Wiadomo natomiast, że naraził się i Polakom, i Niemcom. Pierwsi uważali go za szpiega niemieckiego i zdrajcę, dla drugich był kłopotliwym wspólnikiem.

Zdaniem śląskich socjalistów Teofil Kupka wszedł w 1920 roku do Polskiego Komisariatu Plebiscytowego z polecenia Niemców, aby szpiegować i demoralizować współpracowników. Oskarżyli oni Kupkę, że za swoją działalność otrzymał od strony niemieckiej znaczną gratyfikację. Mowa była o pół milionie marek w postaci czeku do banku w Dreźnie oraz o sześciu milionach od anonimowego darczyńcy. Obrazem bogactwa śląskiego działacza miały być dwa drogie automobile kupione w krótkim czasie.

Zarzucali też Teofilowi Kupce agitację przeciwko Polsce i przeciw Polakom. Kiedy po konflikcie z Korfantym opuścił Polski Komisariat Plebiscytowy, założył Związek Górnośląskich Pracowników Plebiscytowych. Kupka wydawał odezwy propagujące utworzenie autonomicznego województwa śląskiego, podpisując je nazwiskiem swoim i pozostałych członków zarządu. Ponieważ nie miał upoważnienia do występowania w imieniu innych działaczy, podpisani bezprawnie pod odezwą zaprotestowali. Oświadczyli, że ostatnia odezwa oraz następna, planowana przez Kupkę, mają charakter bolszewicki i są przez wrogów Polski zapłaconą robotą, służącą celom pruskim i niemieckim. W kolejnym kroku, wobec przekroczenia uprawnień przez przewodniczącego związku, pozostali członkowie zarządu wykluczyli Kupkę ze Związku Górnośląskich Pracowników Plebiscytowych, aż w końcu rozwiązali samą organizację.

Theofil Kupka

fot. Śląska Biblioteka Cyfrowa

Socjaliści ogłosili publicznie, że odezwy Kupki występujące przeciw Korfantemu, drukowane były w Die Oberschlesische Landeszeitung, co stanowiło dowód na współpracę z Niemcami.

Polski Komisariat Plebiscytowy na łamach Orędownika potępił Teofila Kupkę, nazywając go otwarcie zdrajcą zaprzedanym wrogowi, usiłującym wprowadzić ferment wśród działaczy plebiscytowych. Mocno zabrzmiała też wiadomość, że matka Teofila, polska wieśniaczka, ze zgrozą i największym oburzeniem potępiła jego zbrodniczy czyn i dała wyraz swojemu oburzeniu i potępieniu wobec działań swego syna.

Teofil vel Theofil: Sprostowanie Kupki

Krytyka działań Teofila Kupki w prasie śląskiej wydawanej w 1920 roku była na porządku dziennym. Kupka bronił się głównie na łamach Woli Ludu, gazety, której był wydawcą. Wyjątkowo udało mu się zamieścić sprostowanie w Górnoślązaku we wrześniu 1920 roku. Redakcja, publikując oświadczenie Kupki, wytworzyła wokół tekstu atmosferę niechęci, jakby była przymuszona do udostępnienia wyjaśnień. Nagłówek: Nadesłane i komentarz pod listem Kupki miały zapewnić, że redakcja tylko pośredniczy:

Umieszczamy sprostowanie w imię bezstronności dziennikarskiej. Prosimy jednak obie strony, ażeby przez nadsyłanie nam swoich oświadczeń nie powodowały nas do wnoszenia ostrych sporów do gazety oraz do społeczeństwa i przez to do powiększania niepokojów na Górnym Śląsku.

Zwolennicy Teofila Kupki zauważyli najpewniej, że komentarz redakcji pojawił się tylko po oświadczeniu nadesłanym przez jedną stronę, przeciwnicy dowolnie rozpisywali się i nie byli powstrzymywani przez redakcję.

Theofil Kupka

fot. Śląska Biblioteka Cyfrowa

Jak Kupka tłumaczył się przed zarzutami? Oświadczył, że nieprawdą było oskarżenie, że samowolnie użył podpisów zarządu w rozsyłanych odezwach. Według niego, działacz plebiscytowy Koczur zgodził się na podpis i osobiście odezwy rozprowadzał. Zdecydowanie zaprzeczył twierdzeniu, jakoby działania były finansowane przez stronę pruską. Kto w takim razie łożył na druk i koszty rozprowadzania materiałów? Kupka zapewnił, że płacili za wszystko jego współpracownicy. Krótkim zdaniem określił cel wydawanych odezw: skierowane były przeciw zdrajcom i wrogom ludu górnośląskiego.

Teofil vel Theofil: Własny śląski samorząd

Nie tylko poważna prasa pisała o Teofilu Kupce. Również Kocynder, mający w nagłówku czasopismo wesołe, zajął się kontrowersyjnym działaczem. Niestety, rynsztokowy poziom ośmieszania z powodu nazwiska, nie był odpowiedni nawet dla śląskiego filuta.

Niemcy wyszukali se nowego polityka. Nazywo się Teofil Kupka. Napisoł już trzy odezwy. Co jedna to lepszo, a wszystkie na Komisariat. Ale skąd Kupeczka ma pieniądze? Kurt Urbanek z Niemieckiego Komisariatu Plebiscytowego dużo se obiecuje z tej kupki, bo sam opowiadał, jak się z Kupką spotkał. Jo ida – padoł Urbanek – a tu się coś czerni, pomacom – to miękkie, powoniom – to śmierdzi, obejrza – to …kupka. Zarozech pomyśloł, że faterland potrzebuje takiej polityki. To będzie taka polityka fiołkowo.

Jak źle musieli się czuć ludzie czytający te słowa i noszący to samo nazwisko, co Teofil, a tak nazywali się liczni, szczególnie na Śląsku z pokolenia na pokolenie i którym nie przyszło do głowy, by je zmienić na przykład na Hupka.

Jakimi argumentami posługiwał się Teofil Kupka, mając do dyspozycji wydawaną przez siebie Wolę Ludu? Dewizą było hasło Górny Śląsk dla Górnoślązaków! Pismo było dwujęzyczne, obok polskiego tytułu był niemiecki: Der Willes des Volkes. Nawet jedno zdanie z pierwszego numeru, choćby wyrwane z kontekstu, mogło dać czytelnikom powód do refleksji: niemieccy „macherzy” podszczuwają nas przeciwko naszym polskim braciom, na odmianę polscy „szlachcice” podszczuwają nas przeciwko braciom niemieckim.

Licząc się z koniecznością plebiscytu, który miałby zdecydować o przynależności Górnego Śląska do Niemiec lub Polski, Kupka nawoływał do tego, aby obok motywu ekonomicznego, mieć na uwadze, które z państw zapewni Ślązakom niezależność w postaci własnego samorządu.

fot. Śląska Biblioteka Cyfrowa

Odezwy publikowane w Woli Ludu, tak piętnowane przez przeciwników Kupki, mówiły głównie o ciężkiej doli Ślązaków, o beznadziejności krwawo tłumionych powstań, o konieczności zgody i porozumienia. Podany był także dość racjonalny pomysł utworzenia komisji składającej się z zaufanych osób narodowości polskiej i niemieckiej. Zadaniem tego grona miało być zbadanie stosunków społecznych, gospodarczych i kulturalnych w obu krajach. Kupka występował zdecydowanie przeciw burzycielom pokoju, terrorystom i podszczuwaczom. W odezwie napisał, że należałoby ich osadzić w obozie koncentracyjnym aż do zakończenia plebiscytu.

Teofil vel Theofil: Śmierć z nienawiści

Oskarżenia pod swoim adresem Teofil Kupka określał jako oszczerstwa i pomówienia. Zadał przeciwnikom trzy pytania:

  1. Co zdradziłem z Polskiego Komitetu Plebiscytowego, jakie informacje?
  2. Kim był ten człowiek z Niemieckiego Komitetu Plebiscytowego, który miał mnie przekupić?
  3. Kiedy i gdzie mnie przekupiono?

Zwracając się do ludu górnośląskiego, Kupka dowodził, że nie może być zdrajcą ten, który poznawszy zbrodniczą taktykę swych kierowników, wiodących lud w przepaść, odłączy się od nich i przestrzega lud przed grożącym niebezpieczeństwem. Również napiętnowanie tych ludzi, którzy wzniecają nienawiść polityczną i pobudzają do bratobójczej walki nie może być zdradą wobec kogokolwiek. Nie przebierając w słowach, Kupka wskazał na Wojciecha Korfantego, nazywając go zdrajcą narodu górnośląskiego.
W przypadku Teofila Kupki właśnie nienawiść polityczna doprowadziła do zakończenia jego życia. W listopadzie 1920 roku do mieszkania weszło dwóch mężczyzn. Pod mało znaczącym pozorem udało im się spotkać bezpośrednio z Teofilem Kupką. Nie miał najmniejszej szansy obrony – kilka strzałów oddanych z bliskiej odległości spowodowało jego śmierć.

fot. Śląska Biblioteka Cyfrowa

Zanim ustaleni zostali sprawcy mordu, redakcje większości gazet wątpiły w  polityczny motyw zabójstwa. Powtórzyły się oskarżenia wobec Kupki o zdradę dla pieniędzy, o współpracę z Niemcami, o kierowanie się niskimi pobudkami. Strona polska i niemiecka wzajemnie wskazywały na siebie, szukając winnych i powodów, którymi mieliby kierować się mordercy. W większości wypowiedzi można było wyczuć oprócz wzajemnych oskarżeń, że największą winę ponosił sam Teofil Kupka.

Sprawcy zabójstwa Kupki zostali wyśledzeni. Okazali się nimi Henryk Myrczyk i Franciszek Jendrzej. Ustalone zostało, że ten ostatni posiadał pistolet angielskiej marki, kupiony legalnie w Bytomiu. Obaj związani byli z hotelem Lomnitz, gdzie mieścił się Polski Komisariat Plebiscytowy. Franciszek Jendrzej był przetrzymywany w więzieniu w Bytomiu, natomiast Międzysojusznicza Komisja nakazała prokuratorii bytomskiej wydać oskarżonego Myrczyka i akta sprawy sądowi w Opolu. Powodem miała być obawa, że sąd niemiecki nie będzie wystarczająco obiektywny.

Teofil vel Theofil: Cel: niezależność

Przed sądem karnym w Opolu prokurator, uznając winę Myrczyka, domagał się dla niego kary śmierci. Oskarżony nie przyznał się do winy. Obrońca prosił o uniewinnienie swojego klienta.
Wyrok w sprawie zabójstwa Teofila Kupki zapadł w końcu stycznia 1922 roku. Sąd uwolnił Franciszka Myrczyka od winy zamordowania Teofila Kupki, natomiast za współudział w  zbrodni skazał go na trzy lata więzienia. Amnestia pozwoliła Myrczykowi odzyskać wolność.Teofil Kupka pozostał na zawsze postacią kontrowersyjną. Miał zaledwie trzydzieści pięć lat gdy zginął w dość tajemniczych okolicznościach. Mordercy nie kierowali się chęcią zysku, nie był to napad rabunkowy. Największym wrogiem Kupki był Korfanty, ale nie było podstaw, by go o namawianie do zbrodni oskarżyć. Jednak dwaj mężczyźni, którzy byli katami i wykonali wyrok, nie zaliczali się do aktywnych działaczy politycznych. Byli narzędziem w rękach mocodawców. Tyle udało się stwierdzić w czasie rozprawy sądowej. Myrczyk nie chciał mówić, nie przyznał się do winy, a o drugim sprawcy, Jendrzeju, słuch zaginął.

Teofil Kupka za życia był odsądzany od czci i wiary, zginął i nie dostał szansy na dalszą działalność polityczną. Był przeciwnikiem zbrojnego powstania na Śląsku, uważał, że krew będzie przelana na darmo. Ostro występował przeciwko Polskiemu Komisariatowi Plebiscytowemu. Rzucał wiele oskarżeń na polskich działaczy plebiscytowych. Podkreślał jednak na łamach Woli Ludu, że jego celem była niezależność Górnego Śląska. Nie był z pewnością ani polskim, ani niemieckim patriotą. Wypowiadał słowa odzwierciedlające pogląd, którego znaczenie każdy mógł sam ocenić:

Rodacy polskiej i niemieckiej narodowości, pracobiorcy i pracodawcy, przemysłowi i rolni robotnicy, wy wszyscy powinniście w równej mierze do nas się przyłączyć, aby zbudować równowagę, na której nasz lud będzie mógł rozstrzygać za pokój, wolność i prawo na korzyść Górnego Śląska.

Autor: Piotr Ryttel.

Pierwotne miejsce publikacji: More Maiorum nr 9 (80)/2019.