Tajemnicze pochodzenie niezwykłego matematyka [akt urodzenia Stefana Banacha]

fot. kielich.amu.edu.pl/stefan_banach/

Z pochodzeniem jednego z najbardziej znanych polskich matematyków – Stefana Banacha – związany jest dość niecodzienny sekret. Matka prosiła ojca, by nigdy nie wyjawił synowi jej tożsamości. Ten uchylił rąbka tajemnicy, dopiero gdy Stefan miał 51 lat.

Stefan Banach był genialnym matematykiem o niezwykle barwnym życiorysie. Jego dokonania w matematyce gwarantują mu zaszczytne miejsce w panteonie naukowym obok Marii Skłodowskiej-Curie oraz Mikołaja Kopernika. Pozostawiony po nim dorobek liczy blisko 60 prac oraz wiele monografii i podręczników.

Wczesne prace dotyczyły przede wszystkim szeregów Fouriera, szeregów ortogonalnych, równań Maxwella i teorii miary. Sławę przyniosło mu ugruntowanie podstaw analizy funkcjonalnej, niesłychanie ważnej w nowoczesnych zastosowaniach matematyki.
Jednym z jego największych osiągnięć było podanie aksjomatycznej definicji pewnej przestrzeni (nazwanej potem jego nazwiskiem), z której niedaleko do pojęcia przestrzeni Hilberta, będącej kluczowym elementem opisu mechaniki kwantowej.

Akt urodzenia Stefana Banacha/ fot. AN w Krakowie

 

Nieznana matka

We wspomnieniach Moniki Waksmundzkiej-Hajnos – wnuczki Stefana Greczka – czytamy:
Jako wojskowy poznał  w Krakowie młodą dziewczynę – rodaczkę z gór. Jakkolwiek on sam bardzo niewiele o tym mówił, to tradycja rodzinna głosiła, że była ona służącą, czy pokojówką u oficera, którego młody Stefan był ordynansem. Owoc miłości przyszedł na świat […] (gdy) młody ojciec nie ukończył jeszcze 25 lat. Nie miał też żadnych widoków na inny los – żołnierzom zaś nie wolno się było żenić, pod groźbą utraty służby.

Stefan Greczek w liście do syna Stefana Banacha (z 30 października 1943 roku) pisze tak:

Gdy Ty się urodziłeś, ja miałem wtedy 24 lata i 4 miesiące. Służyłem w wojsku, bez zezwolenia władzy wojskowej nie wolno mi było ożenić się. Pozwolenia na zawarcie ślubu udzielano tylko wtedy, jeżeli ktoś wykazał się dokumentami, że przez to poprawia sobie egzystencję (…) Nie było mowy o tem, aby można było uzyskać pozwolenie na zawarcie ślubu.

Matką miała być niejaka Katarzyna Banach, co w sumie wyjaśniałoby kwestię używanego nazwiska przez Stefana juniora. Jak napisał dalej:

[Katarzyna – dopisek red.] poznała się z pewnym młodym człowiekiem, który trzeci rok w wojsku dosługiwał i po wystąpieniu z wojska i po otrzymaniu posady przy kolei ożenił się z nią. Matka Twoja więcej się o Ciebie nie troszczyła, mając potem inne dzieci.

Nieznane do dziś pozostają personalia jej męża i dalsze losy. Nie wiadomo nawet, czy ukrywszy fakt posiadania dziecka, wzięła ślub w rodzinnych stronach czy też do ślubu doszło
w Krakowie.

Autor: Dr Remigiusz Durka

 

Do przeczytania pozostało jeszcze 70% treści. Cały artykuł dostępny jest w More Maiorum 8(55)/2017, który można bezpłatnie pobrać poniżej: