[recenzja] Fryzjer Stalina

Kiedy po raz pierwszy wziąłem do ręki książkę Paula M. Levitta i przeczytałem tytuł „Fryzjer Stalina” byłem pewien, że historia będzie toczyła się wokół życia największego dwudziestowiecznego dyktatora, o tym jaki był prywatnie, jak się zachowywał. Okazało się jednak, że nie tylko dowiem się kilku faktów o Stalinie, ale przeczytam przede wszystkim o rosyjskim społeczeństwie lat trzydziestych…

Książka rozpoczyna się rozdziałem, opisującym pracę żydowskiego fryzjera – Awrahama Bahara, który z pochodzenia jest Albańczykiem. Strzygł on wysokich rangą funkcjonariuszy, wypalał włosy w uszach, nigdy nie nikogo nie przypalając.

Lata 30. XX i budująca się potęga Związku Radzieckiego, o której mówiło wielu, przekonała fryzjera, by opuścić rodzinną Albanię. Kiedy jednak dotarł do ZSRR nie zobaczył państwa pięknego, w którym ludzie są bogaci i szczęśliwi, zobaczył kraj krzywdy, cierpienia, a przede wszystkim ciągłego życia w strachu, że ktoś na kogoś doniesie.

Dzięki pasierbowi Awraham dostaje propozycję pracy nie do odrzucenia – miał zostać osobistym fryzjerem samego Józefa Stalina! W Moskwie kremlowski fryzjer dostał mieszkanie – szybko zorientował się, że było na podsłuchu, tak jak mieszkania pozostałych osób, dlatego też wielu mieszkańców tego miasta, wychodziło tłumnie na ulicę, by tam w spokoju porozmawiać o sprawach, które mogłyby nie spodobać się władzy.

Poznajemy również zasady funkcjonowania sowieckiego systemu – każdy mógł być podejrzany o cokolwiek. Do odpowiedniego urzędu codziennie spływały setki donosów „na sąsiada”. A jaki był powód? Prozaiczny – najczęściej donosiciel chciał zająć większe mieszkanie sąsiada. Nikt nie czuł się bezpiecznie – nawet najbliżsi współpracownicy „Koby” mogli wypaść z jego łask. Nie było istotne, czy podejrzany o szkodę na działanie Związku Sowieckiego jest przyjacielem, bliższą rodziną, jeśli był uważany za wroga ojczyzny, skazywano go albo na śmierć, albo zsyłano Syberię. Nie było żadnych odstępstw.

Niemal w każdym rozdziale pojawia się nowa postać, nie zagłębiamy się jednak w jej portret psychologiczny, ale dzięki jej historii możemy zobaczyć, jak wyglądało życie w ciągłym strachu. W książce Levitta pojawia się również epizod związany z Polską i faszystowską okupacją Krakowa. Rozdział ten kończy następujące zdanie:

— Obawiam się, że zostaliście wprowadzi w błąd – powiedział polityk. — Ten pociąg nie jedzie do Bukaresztu, ale do obozu koncentracyjnego w Mauthausen.

Mimo że rodzina głównych bohaterów – Awrahama i Anny, miała dość wysoką pozycję w kremlowskiej hierarchii – jeden z synów Anny – Dymitr, był tajnym agentem, to sowiecki los ich nie szczędził. Wszyscy próbowali uciec do Finlandii. Ale czy to się udało? Czy wszyscy dotarli szczęśliwie z różnych części ZSRR? Czy zdołali uciec z sowieckich łagrów?

Na te pytania z pewnością znajdziecie odpowiedź w książce „Fryzjer Stalina”. Autor w sposób przejmujący, nadając odpowiednią dramaturgię, przedstawił sowieckie społeczeństwo lat trzydziestych, ich problemy, troski i nieustępliwą maszynę radzieckiego terroru, działającą zgodnie z absurdalnym prawem, dostosowywanym pod kremlowskie potrzeby.

Książka „Fryzjer Stalina” Paula M. Levitta ukazała się nakładem wydawnictwa Fronda w 2014 r.

img434

Alan Jakman

Pomysłodawca powstania periodyku More Maiorum. Od ponad 9 lat interesuje się genealogią. W tym czasie ustalił, że jego przodkowie byli niemieckimi kolonistami sprowadzonymi najprawdopodobniej do wyrębu lasów w połowie XVII w. w okolice Gór Orlickich. Publikuje artykuły dotyczące historii rodzinnego miasta w portalu bielsko.biala.pl.