Przedwojenne reklamy a poszukiwania rodzinne [poradnik genealoga]

Księga Adresowa Rzeczypospolitej Polskiej 1925-1926/ fot. polona.pl

O tym, że reklama jest dźwignią handlu, nikogo nie trzeba przekonywać. O tym, że reklama jest jednym z filarów, wspierających badania nad historią rodziny, spróbuję Was przekonać na przykładzie świata reklam i ogłoszeń drobnych, zamieszczanych m.in. na łamach prasy codziennej, czy innych wydawnictw o charakterze informacyjnym, zwłaszcza z końca XIX i początku XX wieku.

Często w aktach metrykalnych, notarialnych lub w opowieściach rodzinnych, natrafiamy na informacje o zawodzie, wykonywanej profesji, posiadanych manufakturach, sklepikach, zakładach usługowych, które niegdyś przeżywały okres prosperity. I nierzadko na tej wiedzy poprzestajemy, co nie zawsze jest dobrym posunięciem. Zachęcam dziś do podróży poprzez świat przedwojennej reklamy, podróży bardzo żmudnej ale pełnej doznań estetycznych.

Jeśli trafił w Wasze ręce kiedykolwiek stary kalendarz albo stara gazeta codzienna z pewnością Waszą uwagę przyciągnęły nie tylko zamieszczane tam artykuły, informacje praktyczne, ale przede wszystkim różnorodne ogłoszenia przedsiębiorstw i zakładów usługowych, opatrzone bogatą szatą graficzną, drukowane różnorodnymi, ozdobnymi czcionkami, opatrywane niekiedy ilustracją – ryciną fabryki, albo polecanego towaru. Oprócz walorów estetycznych ogłoszenia takie mają niezwykłą wartość dla osób zgłębiających historię rodziny. Zawierają one ciekawe, z punktu widzenia dociekań genealogów, dane jak np. adres, który pozwala nam umieścić dzieje rodziny w konkretnej przestrzeni. W przedwojennej reklamie możemy znaleźć także informacje, od którego roku funkcjonowała firma, wzmianki o zmianie adresu, zmianie wspólnika, asortymentu, branży.

fot. bc.wbp.lublin.pl/dlibra

Warto dodać, że w tego typu publikacjach znajdziemy też wszelkiego rodzaju wykazy adresowo-handlowe z wyszczególnieniem poszczególnych branż. Kalendarze na przykład, oprócz kalendarium na dany rok, wykazu świąt i dni galowych, informacji o wszelkich urzędach i osobach piastujących najwyższe stanowiska, części literackiej i innych, zawierały także tzw. taryfy domów, czyli wykazy ulic i nieruchomości przy nich położonych z podaniem nazwisk właścicieli, z obowiązującą wówczas numeracją domów. Te dane także mogą stać się cenną dla genealogów informacją – pozwolą ustalić dokładnie miejsca życia naszych przodków. Jeśli uzupełnimy to dodatkowo barwnymi ogłoszeniami, a niekiedy nawet zdjęciami, czy informacjami z kronik zamieszczanych w prasie codziennej – świat naszych przodków stanie się bardziej… namacalny, realny.

Od czego zacząć?

Jeśli mamy taką wiedzę, że nasi przodkowie posiadali na terenie danego
miasta swój sklep, zakład usługowy lub też pracowali w większej manufakturze, fabryce, hotelu, restauracji i potrafimy w przybliżeniu określić okres funkcjonowania danego, nazwijmy to umownie – przedsiębiorstwa, to mamy połowę sukcesu.

Gdzie szukać?

Nie musimy być znawcami w dziedzinie prasoznawstwa, by podjąć się poszukiwań interesujących nas informacji w przedwojennej prasie. Najprostszą drogą jest zasięgnięcie wiedzy w bibliotekach, które takie zbiory, zwłaszcza o charakterze regionalnym, gromadziły. Będą to z pewnością biblioteki uniwersyteckie, wojewódzkie, miejskie, a nierzadko regionalne muzea. Warto poszperać również w antykwariatach lub… sięgnąć do Internetu, gdzie biblioteki cyfrowe zamieszczają wiele tego typu materiałów. Między innymi w Bibliotece Narodowej (www.polona.pl) lub uniwersyteckich czy regionalnych bibliotekach cyfrowych, znajdziemy wiele takich wydawnictw, które będą stanowić dla nas ciekawe źródło informacji. Przejrzysty wykaz bibliotek cyfrowych znajdziecie m.in. na stronie www.ebib.pl w zakładce „Serwisy”.

fot. bc.wbp.lublin.pl/dlibra

Czy tylko reklama?

Oczywiście nie możemy przyjmować, że każdy zakład usługowy, np. fryzjer, szewc, tapicer reklamował się w prasie. Ogłoszenia były oczywiście odpłatne i nie każdy, czasem niezbyt dobrze prosperujący zakład stać było na reklamowanie swoich usług. Przedmiotem naszych poszukiwań będą wtedy wszelkiego rodzaju informatory, księgi adresowe, listy adresowe, spisy abonentów sieci telefonicznej itp. W nich na ogół zamieszczano informacje o wszystkich funkcjonujących w danej miejscowości urzędach, instytucjach i zakładach usługowych. Mając dość precyzyjne informacje o przedsiębiorstwie, zawsze możemy pokusić się o poszukiwania w materiałach archiwalnych. Możemy spróbować odszukać akta rejestrowe przedsiębiorstw lub pokusić się o poszukiwania w aktach notarialnych – niekiedy wspólnicy podpisywali umowy przed notariuszem dotyczące np. dzierżaw lokalu. Wprawdzie nigdy nie ma gwarancji, że zachowały się jakiekolwiek materiały w archiwach, a reklama jest wówczas jedynym śladem po działalności naszych przodków, to mimo wszystko warto poświęcić im chwilę uwagi.

Autorka: Zofia M. Jakóbczak. Pierwotne miejsce publikacji: More Maiorum nr 11 (34)/2015.