Pozametrykalne źródła wiedzy o przodkach w archiwach

fot. Alan Jakman

Akta gmin, miast, teczki starostw, protokoły wytworzone przez posterunki policji, zeznania znajdujące się w zespołach dokumentów sądowych. To tylko niektóre ze źródeł do genealogii, które w archiwum znajdzie poszukiwacz rodzinnej przeszłości.

We wszystkich poradnikach dla początkujących genealogów jako podstawowe źródło informacji podaje się księgi metrykalne. W pewnym momencie okazuje się, że informacje w nich zawarte, których zawartość różni się w zależności od zaboru, są dla nas niewystarczające. Innym powodem, dla którego szukamy alternatywnych źródeł wiedzy o przodkach, jest albo niedostępność ksiąg, albo, co gorsza, ich fizyczny brak.

Archiwa państwowe w swoim zasobie kryją mnóstwo interesujących, z genealogicznego punktu widzenia, jednostek. Zespoły nie zawsze są jednak opisane w taki sposób, by natychmiast dojrzeć ich przydatność dla celów badawczych. Na podstawie zasobu Archiwum Państwowego w Katowicach o. w Bielsku-Białej, zaprezentuję kilka istotnych i ciekawych grup materiałów, które mogą wnieść nowe informacje do naszego drzewa genealogicznego. Należy jednak pamiętać, że każde archiwum, ze względu na specyfikę regionu, w którym działa i który obejmuje swoim zasięgiem, może nie posiadać dokładnie tak samo zatytułowanych zespołów.

Akta miast i gmin

O zespole akt miast i gmin pisała już w numerze 4(51)/2017 More Maiorum Zofia Jakóbczak. Jest to wciąż, moim zdaniem, niedoceniany zbiór różnego rodzaju dokumentów. Istotne informacje znajdą tu zarówno poszukiwacze rodzinnej historii, jak i lokalni historycy czy osoby zajmujące się zagadnieniami z pogranicza socjologii, demografii historycznej, a nawet politologii.

Akta miast i gmin – w zależności od wielkości tychże – są najczęściej dość dużymi jednostkami. Przykładowo Akta miasta Bielska obejmujące lata 1587–1945 liczą 3927 jednostek archiwalnych (j. a.), Akta miasta Białej z lat 1778–1939 – 1220 j. a., a Akta gminy Lipnik z okresu 1783–1925 – 215 j. a. Niemal każdy z zespołów, bez względu na wielkość jednostki terytorialnej, zawiera protokoły posiedzeń rad gmin/rad miast czy magistratów oraz inne dokumenty administracyjne. Jeśli nasz przodek nie pełnił żadnych funkcji w administracji publicznej albo nie angażował się społecznie czy politycznie, materiały te nie będą dla nas interesujące. Jednakże im bliżej dzisiejszych czasów, a w szczególności w momencie największego rozkwitu miast w okresie powstawania wielkich fabryk, XIX- i XX-wieczne efekty pracy urzędników mogą okazać się pomocne i w „przeciętnej” rodzinie. Choćby akta z zakresu spraw mieszkaniowych czy budowlanych, spisy podatników i wszelkie petycje robotników czy pierwszych związków zawodowych, mogą kryć nazwiska naszych krewnych. Trzeba jednak pamiętać, że najprawdopodobniej będą nas czekać poszukiwania „kartka po kartce” i wypatrywanie interesujących danych w „ścianie tekstu”.

Spis posiadaczy ziemskich za rok 1852 znajdujący się w Aktach Miasta Zator/ fot. Alan Jakman

Związane ze sprawami administracyjnymi są także dokumenty wytworzone na rzecz edukacji, jak i przez same jednostki szkolne. O tych dokumentach na stronach 40–45 lutowego numeru More Maiorum pisze Anna Kontkiewicz. Warto jednak wspomnieć, że właśnie w aktach miast i gmin mogą znajdować się choćby spisy uczniów, petycje rodziców, a nawet wykazy „nieusprawiedliwionych nieobecności dzieci”, co ma np. miejsce w jednej ze szkół podstawowych w Mikuszowicach (dzisiaj Bielsko-Biała).

Ewidencje ludności

Nierzadko, w szczególności w miastach, zachowały się także spisy wyborców, zarówno do wyborów na posłów na Sejm, jak i radnych do rad miast. Doskonałym przykładem na przydatność do badań genealogicznych mogą posłużyć Akta Miasta Zator, które gromadzą listy głosujących na „naczelnika gminy, assesorów, burmistrza” w latach 1867, 1876, 1885, 1891, 1903 i 1904, listy wyborców do Sejmu Krajowego z 1867 roku, wykaz uprawnionych do głosowania w wyborach do Rad Powiatów od połowy XIX wieku czy choćby w okresie międzywojennym spisy wyborców w wyborach do Sejmu i Senatu. W większości wykazy te, oprócz imienia i nazwiska głosującego, czasami jego wieku, zawodu, miejsca zamieszkania i numeru domu, nie zawierają większej liczby informacji. Jest to natomiast idealne źródło dla osób, poszukujących ślady krewnych w konkretnej miejscowości, jeśli ci nie występują w aktach metrykalnych – bo np. nie mieli już dzieci. Dzięki zachowaniu tego typu spisów z różnych lat jesteśmy też w stanie prześledzić po pierwsze, to, pod jakim numerem domu mieszkał krewny – i kto mieszkał razem z nim, a po drugie, określić ramy czasowe przebywania rodziny w danej miejscowości.

 

 

Do przeczytania pozostało jeszcze 70% treści! Cały tekst dostępny jest w More Maiorum 2(61)/2018, który można bezpłatnie pobrać poniżej:

Alan Jakman

Pomysłodawca powstania periodyku More Maiorum. Od ponad 9 lat interesuje się genealogią. W tym czasie ustalił, że jego przodkowie byli niemieckimi kolonistami sprowadzonymi najprawdopodobniej do wyrębu lasów w połowie XVII w. w okolice Gór Orlickich. Publikuje artykuły dotyczące historii rodzinnego miasta w portalu bielsko.biala.pl.