Syn polskich imigrantów mordercą amerykańskiego prezydenta, czyli historia Leona Czołgosza [skany dokumentów]

fot. Wikimedia Commons

O Eligiuszu Niewiadomskim czy Ignacym Hryniewieckim słyszało wielu. Jednak postać Leona Czołgosza – syna polskich imigrantów, mordercy amerykańskiego prezydenta, jest znacznie ciekawsza. Jakie korzenie miał Czołgosz?

Spełniłem swój obowiązek!

– krzyczał Leon Czołgosz, strzelając do Williama McKinleya – trzeciego prezydenta, którego kadencja skończyła się w wyniku zamachu. Podczas swojej kadencji, jako pierwszy z amerykańskich prezydentów, McKinley korzystał z telefonu, a także przejechał się samochodem. Jednak jego działania nie podobały się anarchistom, pośród których znajdował się syn polskich emigrantów – Leon F. Czogłosz.

Mit o wileńskich korzeniach

Leon Czołgosz był czwartym dzieckiem Pawła i Wiktorii Czołgoszów. Rodzice przybyli do Stanów Zjednoczonych w latach 60. XIX wieku. Ich celem było miasto Detroit, znajdujące się w stanie Michigan. Ten przemysłowy teren przyciągał wielu imigrantów. Prof. L. Pastusiak w swej książce pisał, że rodzice pochodzili z ziem polskich znajdujących się pod zaborem rosyjskim. Zaś rosyjski portal Комсомольская правда podaje, że ojciec Leona – Paweł był ubogim szlachcicem z okolic Wilna. Początkowo miał nosić nazwisko Żołguś (ros. Жолгусь), aby potem zmienić je na Czołgosz. Jego imię zaś miało brzmieć Franciszek, a nie Paweł. Z Ostrowca, niedaleko Grodna, Czołgosz miał wyruszyć na emigrację do Niemiec – tam mieszkać kilka lat, a następnie wypłynąć do Ameryki. Informacje te jednak, bądź co bądź napisane w rosyjskim tabloidzie, nie są zgodne z rzeczywistością.

Faktem jest, że w spisie mieszkańców m. Alpen z roku 1880, zapisano Paula Choudgasa (oryginalna pisownia), mającego 38 lat, jego żonę Mary (lat 36) wraz z dziećmi.

Rodzina Czołgoszów w amerykańskim spisie ludności z 1880 roku/ fot. Family Search

Czołgoszowie pochodzili z historycznej Wielkopolski. W parafii katolickiej w Strzelcach, w roku 1867, pod nr 1, znajduje się akt ślubu Pawła Czołgosza, mającego 25 lat, oraz Marianny Nowak. Jednak L. Pastusiak podaje, że matką Leona miała być Viktoria.

Akt ślubu Pawła Czołgosza, rok 1867/ fot. Family Search

Rodzicami Pawła, jak podaje Sharon Garitz w portalu Poznan Project, byli Augustyn i Franciszka. Oni również pobrali się na terenie historycznej Wielkopolski w parafii Żnin. W akcie pod numerem 14 zapisano, że Augustyn Czołgosz – 25-letni parobek, syn Jana i Małgorzaty Włodarkownej ożenił się z 19-letnią Franciszką Zielińską córką pracowitego Bartłomieja Zielińskiego i Zuzanny Zwietrzalanki. Pradziadkowie Leona Czołgosza – Bartłomiej i Zuzanna Zielińscy, pobrali się w parafii Góra (Żnin) w 1803 roku.

Akt ślubu Augustyna Czołgosza, rok 1823/ fot. Family Search

 

Emigracja za chlebem

Według amerykańskich dokumentów, Paul Czolkowski (oryginalny zapis) przybył do Ameryki 1 stycznia 1872 roku, dokumenty naturalizacyjne wydano mu 22 lata później.

Leon nauczył się angielskiego, chodząc do szkoły – ukończył jednak tylko 5 klas, bo już w wieku 10 lat podjął się pierwszej pracy. Ojciec nigdy nie nauczył się dobrze mówić w obcym języku. Przyszły zabójca prezydenta jako młody chłopiec był raczej samotnikiem, jedynym przyjacielem był jego brat Wacław.

W 1889 roku rodzina przeniosła się do miejscowości leżącej niedaleko Pitsburga w Pennsylwanii, tam Leon dostał pracę w fabryce butelek. Otrzymywał dzienną pensję w wysokości 75 centów – wówczas przeciętne  wynagrodzenie. Dwa lata później rodzina przeniosła się do Cleveland, gdzie Leon wraz z dwoma braćmi, zatrudnili się w stalowni American Steel and Wire Company, gdzie zarabiali, jak na ówczesne warunki bardzo dobrze – 4 dolary dziennie. Właściciele przedsiębiorstwa postanowili obciąć zarobki, co skutkowało strajkiem robotników. W 1893 roku wszystkich protestujących zwolniono.

To właśnie sytuacje, w których pracodawcy, nierzadko krwawo, rozprawiali się z pracownikami, wpłynęły na poglądy Czołgosza. Był on świadkiem pobicia jednego z protestujących przez pracodawcę – oburzył się wówczas, że rządzący stoją po stronie kapitału, a nie chronią interesów robotników. Co ciekawe, był wówczas członkiem Partii Republikańskiej.

Poglądy socjalistyczno-anarchistyczne wzmocniły się, kiedy w 1895 roku ojciec Leona kupił niewielki sklepik spożywczy w Cleveland. Przybytek ten odwiedzali socjaliści i radykałowie, dyskutując o sytuacji amerykańskiego robotnika i nierównościach w kapitalizmie. Innym miejscem, w którym Czołgosz wyrabiał swoje poglądy, było koło oświatowe dla Polaków, prowadzone przez tapicera Antona Zwolinskiego, w którym uczestniczyła spora grupa anarchistów.

Karta więzienna Leona Czołgosza/ fot. Wikimedia Commons

Jednak największy wpływ na późniejsze zachowanie Czołgosza, miała Emma Goldman, która rozwinęła filozofię anarchizmu w Stanach Zjednoczonych. Głosiła, że zabójstwa, motywowane polityczną obroną pokrzywdzonych są uzasadnione. Czołgosz mówił później: Goldman wznieciła we mnie ogień.

Spełniłem swój obowiązek!

4 marca 1901 roku William McKinley został zaprzysiężony na drugą kadencję prezydencką – cieszył się stale rosnącą popularnością. Dużo wówczas podróżował po kraju, mimo że jego żona walczyła z ciężką chorobą. 5 września 1901 roku przybył do Buffalo, gdzie na wystawie, poświęconej pokojowi i przyjaźni państw półkuli zachodniej, powitało go aż 116 tysięcy osób!

Między 16 a 25 rokiem życia, Czołgosz wycofał swój wkład finansowy, jaki włożył w rodzinny interes. Za te pieniądze zaczął dużo podróżować. Ukrywał się pod różnymi nazwiskami – np. Fred Nieman, Fred Nobody. 31 sierpnia 1901 roku wynajął w Buffalo pokój, właścicielowi przedstawił się jako John Doe. Cały czas myślał o słowach Goldman. W końcu postanowił zakupić rewolwer Iver-Johnson kaliber 32.

Czołgosz bacznie obserwował McKinleya – jednak nie mógł znaleźć dogodnej okazji, by użyć broni. Kiedy próbował podejść bliżej prezydenta, policjanci skutecznie go odepchnęli.

Kolejny dzień – 6 września, był bardzo upalny. Małżeństwo McKinley postanowiło wybrać się na wycieczkę, aby ujrzeć wodospady Niagara. Co ciekawe, prezydent bardzo uważał, by nie przekroczyć połowy mostu, który był granicą między Stanami Zjednoczonymi a Kanadą. Nie chciał być bowiem pierwszym prezydentem, który podczas swojej kadencji opuści teren USA.

Prezydent McKinley witał się z każdym z obywateli poprzez uścisk dłoni, który został nawet nazwany „uchwytem McKinleya”. Tłum dobrze wiedział, że kiedy ustawi się przy drzwiach pawilonu, będzie miał okazję, by uścisnąć jego dłoń. Wśród setek ludzi był również niepozornie wyglądający Leon Czołgosz.

W prawej ręce przyszły zamachowiec trzymał zakupiony wcześniej rewolwer, który owinięty był w chusteczkę. Widząc to, jeden z oficerów ochrony zapytał go: „Skaleczył się pan?”, Czołgosz odpowiedział twierdząco. Kiedy zbliżał się w stronę prezydenta, podał mu lewą dłoń, a z prawej szybkim ruchem odwinął kawałem materiału i postrzelił prezydenta. McKinley zdążył jeszcze popatrzyć na zabójcę i zapytać: Czy zostałem postrzelony?

Zamach na prezydenta McKinleya – Leon Czolgosz strzela do prezydenta McKinleya z ukrytego rewolweru, podczas Pan-American Exposition

Zamach na prezydenta McKinleya – Leon Czolgosz strzela do prezydenta McKinleya z ukrytego rewolweru/ fot. Wikimedia Commons

Na zamachowca natychmiast rzuciła się ochrona prezydenta, a James Parker, kelner, próbował poderżnąć Czołgoszowi gardło. Prezydent powiedział wówczas „Nie róbcie mu krzywdy”. Sam Czogłosz został od razu odwieziony na policję. W trakcie wyprowadzania z pawilonu miał powiedzieć „Spełniłem swój obowiązek”. Godziny przesłuchań nie dawały efektu – Czołosz był nader małomówny.

Po zabójstwie prezydenta policja natychmiast zaczęła aresztować anarchistów, w tym Emmę Goldman, która publicznie broniła czynu Czołgosza. Ten został oskarżony o morderstwo. Pięciu lekarzy jednoznacznie orzekło, że Czołgosz jest produktem anarchizmu, jest w pełni władz umysłowych i odpowiedzialny. Dr Carlos MacDonald powiedział, że Czołgosz dokonując zamachu na prezydenta McKinleya, był pod każdym względem poczytalny, zarówno prawnym, jak i medycznym, i w pełni odpowiedzialny za swój czyn.

 

Pięćdziesiąta osoba stracona na krześle elektrycznym

Proces Leona Czołgosza rozpoczął się 23 września 1901 roku w Buffalo. Oskarżony odpowiadał bardzo lakonicznie na pytania prokuratora, ale złożył obszerne pisemne zeznanie, wraz z motywami swojego czynu. Tłumaczył m.in. że jeden człowiek nie może mieć tylu przywilejów, gdy inny nie ma żadnego.

26 września sędzia White skazał Czołgosza na karę śmierci. Na następny dzień przetransportowano zamachowca do więzienia stanowego Auburn State Prison w stanie Nowy Jork, gdzie znajdowało się krzesło elektryczne. Na stacji czekał na niego tłum ludzi – został przez nich wyciągnięty i dotkliwie pobity.

O godzinie 7.12 dyrektor więzienia J. Warren Mead dał sygnał, by elektryk pociągnął dźwignię, która włączała prąd o napięciu 1700 wolt. Prąd przechodził przez ciało Czołgosza minutę, wyłączono go, stwierdzono zgon, a następnie jeszcze raz włączono, by mieć pewność, ze skazany nie żyje.

Czołgosz był pięćdziesiątą osobą, na której w stanie Nowy Jork wykonano wyrok śmierci na krześle elektrycznym. Jeden ze świadków egzekucji powiedział:

Byłem pod wrażaniem spokoju zamachowca. (…) Poza ostatnimi słowami więźnia nie słychać było żadnego głosu w celi śmierci, a więzień nie okazywał żadnego strachu. Jak tylko usiadł na krześle, jego twarz zakryto tak, że wydać było tylko nos i usta (…)

Akt zgonu Paula Czołgosza, rok 1944/ fot. Family Search

Mimo sprzeciwu dyrektora więzienia, zespół patologów zbadał ciało i mózg Czołgosza – nie wykryto żadnych chorób, a w mózgu nie znaleziono żadnych odchyleń. Po badaniu ciało Czołgosza umieszczono trumnie, która wcześniej została wylana kwasem siarkowym. Wszystkie listy skazanego, które otrzymywał w więzieniu, zostały spalone. Rodzice, pod naciskiem opinii publicznej, wyrzekli się syna.

Rok przed zabójstwem prezydenta McKinleya, Leon Czołgosz został odnotowany w spisie ludności. Mieszkał wówczas razem z rodzicami. Ojciec Paul miał 56 lat, jego żona, a macocha Leona, Katie 46 lat, syn Waldek – 32, Leon – 27, Walter – 24, Charles – 12, Antone – 10. W spisie ludności z roku 1930 odnotowano jedynie 87-letniego Paula oraz jego 50-letnią córkę Celię Bandowską. W kolejnym spisie z roku 1940 zapisano 97-letniego Paula Czolgosza i jego 61-letnia córka Celie.

Ojciec Leona – Paul – zmarł 31 stycznia 1944 roku w wieku 101 lat. W akcie zgonu wpisano, że był wdowcem, urodził się w 1849 roku i miał 95 lat. Zapisano go jako „August Czoizas”, choć zgon zgłosiła jego córka – Celia.

Alan Jakman

Pomysłodawca powstania periodyku More Maiorum. Od ponad 9 lat interesuje się genealogią. W tym czasie ustalił, że jego przodkowie byli niemieckimi kolonistami sprowadzonymi najprawdopodobniej do wyrębu lasów w połowie XVII w. w okolice Gór Orlickich. Publikuje artykuły dotyczące historii rodzinnego miasta w portalu bielsko.biala.pl.