“Moda na genealogię bywa płytka, ja szukam czegoś więcej” – dr Monika Braun

Monika Braun oraz jej 2xprababka Seweryna Żulińskich Millerowa/ fot archiwum Moniki Braun

Można stworzyć wykres przodków. Poznać imiona 3xpradziadków, dowiedzieć się, że daleki praszczur był stolarzem. Ale można inaczej  – który z genealogów nie chciałby wiedzieć, jaka była pogoda, kiedy umierała jego prababcia? A takie poszukiwania prowadzi dr Monika Braun.

Jak zaczęła się pani przygoda z genealogią?

Właściwie bardzo prosto – pochodzę z rodziny, która pielęgnuje tradycje. Od strony mamy przekazy rodzinne są bardzo dobrze udokumentowane. Sama nie przechowuję tych archiwaliów, ale sięgają one XVII wieku.

Opowiadano nam o historii, o przeszłości, rodzice, ciotki, dziadkowie czytali nam historyczne lektury. W rozmowach najczęściej poruszano historię dziadka ojczystego, ale także niesprecyzowane fragmenty dziejów rodzinnych – szczególnie babci i jej przodków.

Dopiero, kiedy stałam się dorosła, uświadomiłam sobie, że nie były mi opowiadane historie powyżej pokolenia dziadków, a co ważne – nie było także żadnych dokumentów na ten temat. Niektóre opowieści nie były do końca jasne. I przy całej miłości do historii mojej rodziny, coraz bardziej utwierdzałam się w przekonaniu, że ktoś „coś” przede mną ukrywa.

Wtedy zaczęła pani drążyć historię Braunów?

Zgadza się, to poczucie „kazało” mi grzebać w dokumentach. Najpierw zrobiłam rzecz najprostszą, czyli wiedząc jak nazywał się i gdzie urodził się mój dziadek, napisałam do katedry tarnowskiej prośbę o udostępnienie mi jego metryki chrztu. Proboszcz przysłał mi także – choć nie był o to proszony, akt urodzenia innego Brauna. W trakcie poszukiwań okazało się, że był to zapis dotyczący urodzenia brata przyrodniego mojego pradziadka. Był 24 lata starszy od mojego przodka – a w rodzinie informacja o nim nie była znana. Ta  sytuacja stała się wyzwalaczem wszystkich kolejnych poszukiwań.

Czy w trakcie nich udało się ustalić, skąd przybyli Braunowie?

Najwcześniejsze metryki, jakie udało się odnaleźć są polskie – pochodzą ze Lwowa. Tam mieszkali moi 2xpradziadkowie oraz 3xpradziadkowie.

Nie zajęłam się jednak wyłącznie szukaniem akt związanych z moją rodziną, wokół każdej odnalezionej osoby starałam się szukać możliwie jak najbardziej precyzyjnych informacji historycznych dotyczących okresu, w którym żyła.

Czyli korzystała pani także z dokumentów pozametrykalnych – jakie informacje można w nich znaleźć?

Przede wszystkim wszystko zależy do tego, jakie życie prowadzili nasi przodkowie – na ile byli prominentnymi postaciami. Ale nawet w przypadku osób uboższych, a takimi byli Braunowie z przełomu XVIII i XIX wieku we Lwowie, można się dowiedzieć, co się wokół nich działo.

Jako przykład mogę podać informacje, jakie odnalazłam o moim 2xpradziadku Józefie – urzędniku galicyjskim. Okazało się, że kiedy był młodym chłopcem, prawdopodobnie cudem ocalał podczas epidemii cholery, która miała miejsce zaraz po powstaniu listopadowym.

Szukałam także śmiesznych informacji – jaka była pogoda, kiedy działy się ważne wydarzenia w życiu przodków, a także co równocześnie pisano w gazetach, jakimi sprawami żyła lokalna społeczność. Takie ciekawostki można znaleźć w prasie, ale także w korespondencji, pamiętnikach.

Moi dziadkowie ok. 1902 roku: Henryka Braun, Karol Braun, notariusz, pierwszy
z prawej, ich syn Kazimierz, trzeci z prawej
z zarostem to Stanisław Trzaskowski, dziadek Rafała Trzaskowskiego, polityka/ fot. archiwum Moniki Braun

Pamiętnikach spisywanych przez pani krewnych? Czy może tych, które były spisywane przez inne, niespokrewnione osoby, ale żyjące w tym samym czasie, w tym samym miejscu, w których można było odnaleźć informacje dotyczące pani przodków?

Są to w dużej większości pamiętniki spisane przez osoby niespokrewnione, były w nich opisane wydarzenia, w których mogli brać udział moi przodkowie. Ale są to „oczywiste domniemania”, wynikające z tego, że chodzili po tych samych ulicach niewielkiego miasteczka, jakim był podówczas Lwów czy Żytomierz. Mam więc stuprocentową pewność, że widzieli to samo, słyszeli to samo i to samo ich interesowało.

Ale z pamiętników rodzinnych także pani korzystała?

Odnalazłam pamiętniki moich przodków – one już z całą pewnością dostarczają sprawdzonych informacji – czym się interesowali, jakie mieli zawody, jakie były koleje ich życia.

Najciekawsze znalezisko pamiętnikarskie?

Z pewnością korespondencja rodziny Millerów – moja prababcia – Millerówna z domu, która wyszła za mąż za  Brauna.

Jaki był status społecznych tej rodziny?

Millerowie byli bez wątpienia – z dziada pradziada szlachtą, ale wbrew ich własnym wyobrażeniom, które odziedziczyłam w formie legend rodzinnych, była to drobna szlachta, która prawdopodobnie przywędrowała z Kurlandii.

[notification type=”alert-warning” close=”false” ]To tylko część artykułu. Cały tekst dostępny jest w More Maiorum 1(48)/2017, który można bezpłatnie pobrać poniżej[/notification]

Alan Jakman

Pomysłodawca powstania periodyku More Maiorum. Od ponad 9 lat interesuje się genealogią. W tym czasie ustalił, że jego przodkowie byli niemieckimi kolonistami sprowadzonymi najprawdopodobniej do wyrębu lasów w połowie XVII w. w okolice Gór Orlickich. Publikuje artykuły dotyczące historii rodzinnego miasta w portalu bielsko.biala.pl.