Jak prowadzić poszukiwania przodków w dawnych gazetach? [poradnik genealoga]

Biblioteki cyfrowe to miejsce, w którym możemy znaleźć wiele interesujących materiałów. Od podstawowych akt metrykalnych, przez książki telefoniczne, po szematyzmy. Jednak najciekawszym źródłem dla genealoga są dawne gazety. Co możemy w nich znaleźć? Jak korzystać z informacji w nich zawartych?

Pierwsza polska gazeta powstała – Merkuriusz – powstała w 1661 roku. Od tego czasu rola prasy cały czas rosła. Szczególnie w XIX wieku – powstanie maszyny parowej i udoskonalenie prasy drukarskiej dały niesamowite możliwości. Gazety mogły mieć jeszcze większy nakład – a więc docierały do coraz większego grona odbiorców, stając się medium masowym. W dodatku liczba analfabetów malała – epoka pozytywizmu to praca u podstaw, a jednym z celów było zwalczanie analfabetyzmu. Gazety więc zyskiwały coraz to większą grupę czytelników.

Obecnie mamy do czynienia z malejącym czytelnictwem gazet – na pewno tych w wersji papierowej. Dziś dzienników czy tygodników mamy dosłownie kilka – kiedyś było ich znacznie więcej. Niech potwierdzeniem będzie to, że po 1989 roku – i prywatyzacji mediów, nie powstał żaden nowy tytuł prasowy. Wszystkie gazety regionalne i lokalne są częścią wielkich zagranicznych wydawców. A w przypadku poszukiwań przodków w gazetach, głównie odnajdujemy ich w prasie regionalnej i lokalnej. Z kolei w gazetach codziennych najbardziej interesujące dla genealogów będą kolumny dotyczące bieżących wydarzeń miejscowych.

Genealogia niekonwencjonalna

W gazetach możemy nie tylko szukać przodków, informacji o krewnych, ale dzięki informacjom, które są w nich zawarte, jesteśmy w stanie odtworzyć społeczeństwo, w którym żyli nasi przodkowie. A o tym „sposobie na genealogię” można przeczytać w wywiadzie z dr Moniką Braun.

Podobne poszukiwania prowadziłem w swojej rodzinie. Moi pradziadkowie mieszkali w Łodzi przy ulicy Przejazd 45 (dzisiaj Tuwima). Wpisałem więc w wyszukiwarkę biblioteki cyfrowa Regionalia Ziemi Łódzkiej „Przejazd” – wraz z różnymi formatami „ulica Przejazd”, „ul. Przejazd” itp. Czego się dowiedziałem? O przodkach – w takim prostym ujęciu – niczego. Jednak to podejście bardzo unitarne i mało romantyczne. Bowiem teraz mogę powiedzieć, że w kamienicy, w której mieszkali moi pradziadkowie, sąsiadka próbowała popełnić samobójstwo. A przecież wszyscy na pewno żyli tym wydarzeniem, mogę sobie więc wyobrażać, jaka była ich reakcja, jak mógł zareagować mój dziadek – wówczas kilkuletni chłopiec.

Wzmianka o próbie samobójczej w kamienicy przy ul. Przejazd 45

Co więcej, prześledziłem dokładnie, rok po roku, kto był właścicielem kamienicy, w której mieszkali Jakmanowie. Dzięki takim niewielkim informacjom, mogę niejako wejść „w buty” tego przodka, po wielu latach móc w pewnym, choć niewielkim zakresie, to co on przeżył.

Wpisanie nazwiska w bibliotece

Każda z bibliotek cyfrowych zawiera wyszukiwarkę, w której można wpisać szukaną frazę, czyli np. nazwisko. Nie wybieramy niczego z rozwijanej listy, która może się pojawić – zawiera ona tylko te publikacje, w których opisach znajduje się wpisane słowo (np. nazwisko autora, tytuł, inne słowa kluczowe). Następnie, aby przejść do konkretnego obiektu, w którym odnaleziono wpisaną frazę, trzeba kliknąć „x poszukiwanych obiektów”.

Każdy z nas rozpoczyna poszukiwania w gazetach od wpisania nazwiska przodka – wpierw najlepiej sprawdzić metodą, którą podałem nieco wcześniej, czyli np. „Kruczek”. Następnie trzeba też przeszukać gazety pod kątem wszelkim odmian i przejęzyczeń, czyli „Kruczkowi”, „Kruczkiem”, ale także „Króczek” czy „Kruszek”.

Najczęściej artykuły, o naszych przodkach odnajdziemy w kolumnie – albo odpowiednich częściach dla informacji regionalnych i lokalnych. Gazety dają też możliwość poznania nowych krewnych – kiedy nazwisko, które poszukujemy jest rzadkie (albo skorelowane z konkretną miejscowością), możemy podjąć próbę odnalezienie go w metrykach. W ten sposób udało mi się odnaleźć kilku nieznanych mi krewnych.

Należy jednak pamiętać, że informacje, które odnajdziemy, nie zawsze muszą przedstawiać takie wydarzenia, o których chcielibyśmy czytać w kontekście naszych krewnych. Przykładem może być – odnaleziony dzięki gazetom – daleki krewny, Ignacy Głogowski, z zawodu rzeźnik. Okazało się, że handlował mięsem ze zdechłych świń. Sprawa została zgłoszona do odpowiednich instytucji, a także krótko opisana w lokalnej gazecie.

Ogłoszenie prasowe a genealogia

Istotną zawartością gazet są także wszelkie ogłoszenia. Wiele z nich jest dzisiaj publikowanych jako humor z dawnych lat. Ale to przeważnie ogłoszenia matrymonialne, gdzie raczej nazwisk nie znajdziemy, choć może i nasz przodek szukał swojej miłości przez prasę?

Jednak wszelkie inne ogłoszenia – czy to kupna/sprzedaży czy wszelkich rzeczy zgubionych, znalezionych, mogą wnieść ciekawe informacje do naszej genealogii. Jak można takie informacji wykorzystać do tego, by w efekcie znaleźć „mięso” – czyli naprawdę istotne dokumenty?

W jednej z XIX-wiecznych gazet odnalazłem informację, że mój 2xpradziadek – Paweł Jakman – zgubił książeczkę legitymacyjną i prosi znalazcę o jej zwrot. Dzięki temu wiem, że w 1892 roku Paweł Jakman żył – więc zgonu mogłem zacząć szukać już po tej dacie, a także odszukać przodka w spisach ludności. Ale co najważniejsze – okazało się, że przodek nie pochodził z Łodzi! Idąc tropem wspomnianej w ogłoszeniu Kamienicy Polskiej, odnalazłem jego antenatów.

Dział ogłoszeń w „Dzienniku Łódzkim”

W gazetach z okresu I wojny światowej – jak i zaraz po niej, niemal każda z gazet zawierała kolumnę przeznaczoną na wiadomości z rejonu walk. Wielu krewnych poszukiwało zaginionych żołnierzy, ale także wielu tych, którzy walczyli na froncie, poszukiwali swojej rodziny, prosili o kontakt.

Genealogia w nekrologach

W wielu gazetach codziennych, z reguły na ostatnich stronach, publikowane były nekrologi. Wszyscy, którzy zajmują się genealogią, wiedzą, że najtrudniej szuka się aktów zgonów – nie wiadomo, kiedy przodek zmarł, a zakres lat, w którym wydarzenie to mogło mieć miejsce, jest najczęściej dość duży. Z pomocą mogą wiec przyjść nekrologii. Poprzez wpisanie nazwiska w wyszukiwarkę konkretnej biblioteki cyfrowej, możemy przeczytać informację o śmierci przodka. W ten sposób, bez większego wysiłku, odnajdziemy jego akt zgonu. Co więcej, nekrologi zawierają często informacje nt. parafii, w której odbędzie się pogrzeb, zawodu zmarłego, jego dokonań, ale także rodziny – rodzicach, żonie czy dzieciach. Stosunkowo powszechną praktyką było także zamieszczanie nekrologów przez przedsiębiorstwa, w których pracowała zmarła osoba – najczęściej ta, która zajmowała stanowiska kierownicze. A to już zalążek do tego, by przeszukać akta pracownicze.

Nekrolog zamieszczony w „Echu Beskidzkim” w 1937 roku

Genealodzy wiedzą, jak bardzo ważne w pracy historyka rodzinnego, są nekrologi. Dlatego Wielkopolskie Towarzystwo Genealogiczne na swojej stronie internetowej, uruchomiło wyszukiwarkę nekrologów w regionalnych gazetach. Dzięki temu nasze poszukiwania są jeszcze bardziej ułatwione.

Alan Jakman

Pomysłodawca powstania periodyku More Maiorum. Od ponad 9 lat interesuje się genealogią. W tym czasie ustalił, że jego przodkowie byli niemieckimi kolonistami sprowadzonymi najprawdopodobniej do wyrębu lasów w połowie XVII w. w okolice Gór Orlickich. Publikuje artykuły dotyczące historii rodzinnego miasta w portalu bielsko.biala.pl.