Dawne mapy a badania nad przeszłością rodziny

fot. Wikimedia Commons

W 2015 roku obchodzony był „Międzynarodowy Rok Mapy”. Powinien on nie tylko skłonić kartografów do refleksji nad tą metodą prezentowania informacji, ale przede wszystkim zachęcić społeczeństwo do szerszego i większego kontaktu z mapami.

Nietrudno przecież zauważyć, że dociekania genealogiczne czy historyczne bardzo często związane są z przestrzennym i geograficznym odniesieniem danych. Znajdujące się w dokumentach i pamiętnikach nazwy miast, wsi, rzek czy lasów, itineraria czy po prostu opisy krajobrazu, aż proszą się o skorelowanie ich z mapą i przestrzenne spojrzenie na historyczne fakty. Oczywiście dysponujemy internetowymi portalami mapowymi, jak chociażby Google Maps, które pozwalają w szybki sposób wyszukać np. nazwę miejscowości i wskazać ją na cyfrowej mapie. Rzeczywistość geograficzna jest jednak bardzo zmienna – obszar obecnie zalesiony mógł być w przeszłości użytkowany rolniczo, miasto mogło mieć inną nazwę i inny zasięg, a sieć komunikacyjna łączyć zupełnie inne ośrodki niż współcześnie. Z tego powodu, nawet w amatorskich badaniach nad przeszłością znacznie lepiej wykorzystać jest dawne mapy, do których dostęp jest obecnie niezwykle ułatwiony.

Portale z mapami

Przeglądanie takich map nie wymaga wizyty w archiwum, ani w bibliotece (choć przyjemność obcowania z oryginałem jest niezaprzeczalna), a dostęp do podstawowych materiałów zapewnia Internet. O jakich materiałach mówimy? Zmartwią się ci, którzy mieli nadzieję na szczegółowy i dokładny kartograficzny obraz swojego regionu na mapie z XVI czy XVII wieku. Pochodzące z tego okresu mapy Grodeckiego czy Freudenhammera, prezentują raczej obraz wyobrażony, a nie rzeczywisty. Dotyczy to przede wszystkim takich elementów krajobrazu, jak lasy czy rzeki, ale relacje przestrzenne (np. odległości, położenie) między osadnictwem również są bardzo zachwiane. Ze względu na powszechniejsze stosowanie precyzyjnych metod pomiaru (triangulacja, stolik mierniczy), dopiero mapy z przełomu XVIII i XIX wieku można uznać za kartometryczne, tzn. takie, na podstawie których można dokonywać pomiarów, np. odległości czy powierzchni, czy też analizować relacje przestrzenne.

Możliwości bezpłatnego pozyskania map sprzed stu czy nawet dwustu lat jest całkiem sporo i można wymienić w tym miejscu przynajmniej kilka stron internetowych:

  1. Archiwum Map Wojskowego Instytutu Geograficznego (WIG): przede wszystkim mapy międzywojenne, w tym słynne polskie „setki”, które miały opinie najlepszych map tego okresu;
  2. Mapy archiwalne Polski i Europy Środkowej: oprócz map międzywojennych znajdują się tu także materiały z XIX wieku austriackie, niemieckie i rosyjskie;
  3. Mapy z Przeszłością: internetowy geoportal, na którym można przeglądać mapy WIG „nałożone” na mapy współczesne, przez co łatwo obserwuje się zmiany jakie dokonały się w krajobrazie w ciągu niemal stu lat;
  4. David Rumsey Historical Map Collection: prawdopodobnie największy zbiór zeskanowanych dawnych map dla niemal całego świata, w tym Polski

Nie sposób oczywiście w tym miejscu opisać, ani nawet wymienić wszystkich map udostępnianych na tych stronach internetowych – ich liczba, tylko dla XIX wieku z powodzeniem przekracza 200 map, często wieloarkuszowych. Szukający nie powinni mieć kłopotów ze znalezieniem mapy opracowanej dla interesującego ich przedziału geograficznego i czasowego.

Jak może wyglądać typowe wykorzystanie takich map w badaniach historycznych czy regionalnych? Najciekawszych obserwacji można dokonać, porównując ze sobą mapy (a raczej ich treść) z różnych lat. Takie ujęcie umożliwia kilka rzeczy. Po pierwsze, jesteśmy w stanie sprawdzić jak wyglądała nasza okolica 100 czy 150 lat temu. Po drugie, warto prześledzić czy i w jaki sposób obszar ten pokazują mapy innych twórców. Po trzecie, cenne będzie także zestawienie tego obrazu z mapami późniejszymi, aby prześledzić dynamikę zmian. Za przykład takich stosunkowo szybkich analiz niech posłuży nam Gdynia i jej rozwój od małej rybackiej wioski do jednego z największych portów na Bałtyku – i to w ciągu kilkunastu lat. Jest to jeden z tych przykładów rozwoju i zmian krajobrazowych, które bezsprzecznie najefektywniej przekazuje mapa.

Map nie należy traktować bezkrytycznie

Gdynia, o której pierwsza wzmianka pochodzi z XIII wieku, aż do lat dwudziestych XX wieku była niewielką wioską nikłym znaczeniu. Na dowód tego wystarczy spojrzeć na mapę nr 1 z końca XIX wieku. Zgodnie z kluczem znaków niemieckiej mapy „Karte des Deutschen Reiches, Gdingen”, czyli dzisiejsza Gdynia była „wioską od 20 do 100 m[ieszkańców], natomiast „Oxhöft”, czyli Oksywie, jej późniejsza dzielnica „wsią pon[iżej] 400 m[ieszkańców]. Ani jedna, ani druga osada nie dysponowała wówczas portem, przynajmniej takim, który byłyby wart zaznaczenia na mapie. Stan „przejściowy” między Gdynią-wioską a Gdynią-miastem, pokazuje mapa nr 2 opracowana przez kartografów WIG. Po I wojnie światowej, właśnie Gdynię Eugeniusz Kwiatkowski wybrał na miejsce wybudowania w Polsce pełnomorskiego portu. Już w 1923 roku miało miejsce otwarcie tymczasowego nabrzeża (widać je na mapie), a sama osada od 1927 roku zyskała prawa miejskie. Status administracyjny osadnictwa bardzo łatwo odczytuje się z mapy. Istnieje bowiem w kartografii zasada opisywania miast „WERSALIKIEM” a wsi „tekstem”. Ostatnie ujęcie, na mapie nr 3 prezentuje nam Gdynię w pełnej krasie z 1938 roku. Poza rozbudową instalacji portowych, warto zwrócić uwagę także na „wchłanianie” otaczających miasto wsi, które stały się jego dzielnicami – Oksywie, Chylonia, Kamienna Góra czy Św. Jan.

Na koniec, kilka uwag metodologicznych, które pozwolą uniknąć błędów w interpretacji treści map. Po pierwsze, przy analizach porównawczych należy wykorzystywać mapy opracowane w podobnych skalach. Nie powinno się zestawiać i porównywać rysunku map prezentujących dużą liczbę szczegółów i tych zgeneralizowanych. Najlepiej jest analizować opracowania podobne pod tym względem, co niestety nie zawsze jest możliwe dla danych historycznych – wszak dysponujemy dość ograniczonym i „skończonym” materiałem źródłowym. Po drugie, należy wziąć pod uwagę nie tylko na zmiany zachodzące w krajobrazie, ale także na zmiany w jego prezentacji. Kryteria postrzegania świata i „umieszczania” go na mapie również się zmieniały, czego ciekawym przykładem są drogi. Faktyczne porównanie jakości (przynajmniej deklarowanej) szlaków komunikacyjnych między mapami z początku i końca XIX wieku jest praktycznie niemożliwe ze względu na różne kryteria ich klasyfikacji. Określenia, takie jak „szosy pocztowe” i „gościńce”, z czasem zostały zastąpione „szosą I klasy” czy „drogą o nawierzchni bitej o szerokości 5,5 metra”. Należy mieć świadomość tych zmian. Wreszcie po trzecie, Wisława Szymborska w swoim ostatnim wierszu, pt. „Mapa” napisała: „Lubię mapy, bo kłamią” i choć nie była kartografem, to z poetycką swadą przekazała to, o czym każdy kartograf i badacz map powinien wiedzieć: Mapa jest pewnym uogólnieniem rzeczywistości (mniej lub bardziej dokładnym) i nie należy traktować informacji na niej obecnej bezkrytycznie i bezrefleksyjnie.

Autor: Tomasz Panecki.

Pierwotne miejsce publikacji: More Maiorum nr 8 (31)/2015.