Czego uczy nas genealogia?

Genealogia uczy nas nowego spojrzenia na historię zarówno Polski, jak i naszego rodu, szacunku do przeszłości. Daje szansę na refleksje i snucie wspomnień, uczy cierpliwości, organizacji pracy i wiary w odnalezienie niemożliwego, wreszcie buduje relacje wśród członków rodziny, znajomych, przyjaciół.

Postanowiłam, że zajmę się inną gałęzią rodu, śledząc przy okazji, czy nie pojawiły się nowe informacje na stronach z metrykami. Ku memu zdziwieniu po dwóch latach coś drgnęło. Znalazłam! Byłam podekscytowana i szczęśliwa. W końcu! Teraz miałam o czym pisać w mojej wielkiej kronice. Tak myślałam. Odnalazłam niektóre metryki pradziadków. Po kilku miesiącach do bazy dodane zostały kolejne, tym razem ich dzieci, w tym mojego dziadka. Niestety, kiedy już okazywało się, że wiem chyba wszystko, nagle odnajdywałam coraz to nowsze informacje, dostawałam zdjęcia.

Genealogiczny chaos

Byłam bardzo niecierpliwa. Chciałam jak najszybciej zacząć pisać w kronice, miałam pomysł jak zrobić, aby wyszło pięknie. Wydawało mi się, że po około 4 latach poszukiwań i zebraniu wielu informacji oraz nawiązaniu kontaktów z członkami rodziny, to już czas na opisanie poszczególnych członków rodziny. Zabierałam się do tego bez przemyślenia. Zaczynałam od najstarszych członków rodziny i ich dzieci, rysowałam ich drzewko, dodawałam daty, opisy, zdjęcia rodzinne, potem opisywałam każdą parę osobno. Jednak ciągle nie byłam zadowolona, z uwagi na fakt, że u jednych było za dużo informacji, u innych wcale. Podobnie sytuacja wyglądała z brakiem miejsca w kronice. Gdy już opisałam pradziadka, okazało się, że po kolejnych dwóch latach poszukiwań, liczba zdjęć i informacji poszerzała się w tempie geometrycznym, a ja nie miałam miejsca. Stwierdziłam, że trzeba poczekać i przeredagować księgę. Nauczyłam się pokory. Genealogia cały czas uczy mnie wytrwałości i dużej dawki cierpliwości oraz uświadamia mi moje niedoskonałości, jak np. brak organizacji, brak umiejętności zaplanowania miejsca. Żyłam w chaosie. Bo jak nazwać ponad 300 plików, zdjęć, informacji, aktów i próbę ich klasyfikacji?

Księga spakowana leży w pudle i czeka, aż ją wyciągnę i zacznę ją uzupełniać od nowa w sposób uporządkowany. Ten czas jednak nie był zmarnowany. Znalazłam kolejne pokolenia, mnóstwo informacji, aktów do przetłumaczenia. W tym ostatnim pomogła mi znajoma. To dzięki takim osobom, jak ona można iść dalej. Wtedy czuje się, że to ma sens, nawet jeśli inni tego nie potrafią zrozumieć. Zdarza się, bowiem, że nie wszyscy podzielają naszą pasję. Wówczas pozostaje nam przeświadczenie, że jednak robimy to co lubimy w określonym celu, by zostawić po sobie jakąś cegiełkę.

Genealogia uczy

Genealogia łączy, buduje przyjaźnie i znajomości, scala rodzinę. Prowadzi do czasów, które postrzegaliśmy przez pryzmat wyłącznie nauki w szkole. Co naprawdę wiemy o terenach, na których żyła nasza rodzina? O naszym kraju? O wojnie? Uczymy się historii na lekcji, poznając najważniejsze wydarzenia i ich daty, lecz nigdy nie patrzymy na nią przez pryzmat naszego rodu. Niby wiemy, że musieli żyć wówczas nasi przodkowie, ale uczymy się zupełnie innych rzeczy. Nie wiemy, czy np. brat pradziadka był w wojsku i brał udział w konkretnych bitwach w powstaniach narodowych…

Genealogia uczy historii na nowo, historii naszej rodziny i miejsca w którym żyła. Wplata doświadczenia osobiste w sprawy narodowe, tworząc obraz Polaka-patrioty, Polaka-katolika, wreszcie Polaka-wspaniałego naszego przodka, który żył w trudnych czasach. Nagle może się okazać, że nasi przodkowie byli członkami rodzin królewskich, szlachty, albo wśród nich były wspaniałe osobistości, znane nam z lekcji historii. Niezależnie, co odkryjemy, to będzie część historii naszego rodu. W końcu genealogia jest oknem do czasów odległych i dokonanych, pozwala zrozumieć dlaczego jesteśmy tym kim się staliśmy. Kiedy nas już nie będzie, genealogia będzie pomostem pomiędzy nami a naszymi wnukami i prawnukami. Wówczas to oni otworzą kronikę i będą nas wspominać, uśmiechając się lub roniąc łzy.

Autorka: Anna Górska